plenfrderuesuk

Zalewo (7)

Odsłonięcie Pomnika w Zalewie (2009)

Dnia 25 września 2009r. w Parku Miejskim w Zalewie uroczyście przez Burmistrz Zalewa Irenę Piechotę i prezes TMZZ Krystynę Kacprzak został odsłonięty pomnik poświęcony żołnierzom napoleońskim zmarłym i pochowanym w Zalewie w 1807r. W 2009 roku Towarzystwo Miłośników Ziemi Zalewskiej wzięło udział w konkursie pod nazwą Kultura Bliska 2009 - Fundacji Wspomagania Wsi i wygrało dofinansowanie do swojego projektu pt „Nieznane ślady historii – groby żołnierzy napoleońskich w Zalewie”. Partnerami projektu był Urząd Miejski w Zalewie, ZGK, M-GCK. Przy ich pomocy oraz także dzięki pomocy i wsparciu darczyńców: firmy Murkam z Kaszub, Pianoforte z Jerzwałdu, Dam-Rob S.A., Zakładu Stolarskiego Mirosława Małetki, Węglobud oraz dużej grupy przyjaciół i sprzymierzeńców: Joanny Uścińskiej, Jarosława Nowaka, Krzysztofa Ziemca, Grzegorza Głozaka, Marcina Felczaka, Andrzeja Pawłowskiego, Ryszarda Piechoty, Krzysztofa Gawrysia, Zbigniewa Prokopa – Park Miejski w Zalewie otrzymał nowy wygląd. Ma alejkę, dwie ławeczki, dosadzone rośliny i kwiaty, stare drzewa oznaczone tabliczkami z opisem. A w centrum parku, widoczny od ul. 22 Stycznia, góruje granitowy pomnik z napisem w jęz. polskim i francuskim:
TU NA DAWNYM MIEJSKIM CMENTARZU SZPITALNYM
ISTNIEJĄCYM OD XV W. DO 1840R.
SPOCZYWAJĄ SZCZĄTKI ŻOŁNIERZY
NAPOLEOŃSKIEJ WIELKIEJ ARMII
ZMARŁYCH W ZALEWIE PODCZAS KAMPANII 1807R.
Sobotnia uroczystość była żywą lekcją historii, szkoda, że tak mało było wśród widzów naszej młodzieży. Była krótka prelekcja historyczna, bardzo udany występ grupy teatralnej z zalewskiego M-GCK, barwne (i huczne!) pokazy musztry i strzelania w site wykonaniu grupy rekonstrukcyjnej Pułku 12 Piechoty Xięstwa Warszawskiego, opowieść potomka napoleońskiego dowódcy, oraz, a jakże by inaczej, degustacja pysznych napoleonek.

Czytaj dalej...

Wilkierz Zalewa z 1560 r Wyróżniony

Saalfeld

Życie w miastach w czasach historycznych regulowały często wewnętrzne przepisy nazywane wilkierzami. Nie był to jednak jakiś ujednolicony schemat prawny narzucony miastom z zewnątrz przez panującego księcia lub króla. Wręcz przeciwnie, to rady miejskie poszczególnych miast same je dla siebie układały, aby odpowiadały lokalnym potrzebom mieszkańców. Kś. Kujot tak charakteryzuje ten dokument prawny: Rzeczownik Wilkühr (uchwała ludu) oznacza w niemieckim prawie zbiór takich ustaw, które ludność pewnej okolicy bez współdziałania rządu sama dla siebie wydała. Po sporządzeniu wilkierza był on ratyfikowany przez panującego, który czasami coś sam dopisywał. Do naszych czasów zachował się tekst wilkierza Zalewa z 1560 r . Ciekawostką jest fakt, że oryginał wilkierza zalewskiego znajdował się w archiwum miejskim Zalewa i był tam przechowywany w teczce razem z innymi archiwaliami  obecnie uchodzi za zaginiony.  Z opisu z 1872 r. wiemy jednak, że była to pojedyncza, wielka karta pergaminowa o wymiarach 63 cm x 63 cm. Tekst został wykonany pismem pochyłem w urzędowym języku niemieckim typowym dla XV i XVI wieku, co często widzimy na innych dokumentach księcia Albrechta, a jedyną interpunkcję stanowiły małe kreski między kolejnymi słowami. W prawym dolnym rogu  wilkierza znajdował się podpis  księcia Albrechta z łacińską  adnotacją: Qui supra, manu propia subscripsit -  Albrecht, który własnoręcznie podpisał ten dokument. Pieczęć przywieszona  do wilkierza zaginęła. Wilkierz Zalewa z 1560 r. stanowi cenne źródło wiadomości o życiu w mieście sprzed prawie 500 lat, dlatego warto poznać go w całości.  Brzmi on w wolnym tłumaczeniu następująco:


My, Albrecht Stary, z Bożej łaski margraf Brandenburgii, Prus, Szczecina, Pomorza, Kaszub, książę Wendów**, burgraf Norynbergii i książę Rugii zawiadamiamy i czynimy znanym nam, naszym spadkobiercom, naszym dziedzicom i przyszłym władcom oraz wszystkim tym, którzy wiedzieć o tym powinni, że my, wspólnie z naszym kochanym i wiernym burmistrzem, rajcami miejskimi i całym gminem naszego miasta Zalewa, jak oni zgromadzeni,  po wspólnej naradzie i wzajemnej zgodzi, wilkierz uchwalili i pokornie nas o jego zatwierdzenie prosili, my pragniemy im tenże  wilkierz łaskawie ratyfikować, bo miastu naszemu w tej niezbędnej potrzebie prośby odmówić nie możemy i tak wilkierz ten brzmi słowo w słowo następująco:


1. Każdy, kto posiada prawo warzenia piwa, czynić to może tylko raz na trzy tygodnie, jeżeli zrobi to częściej, poniesie karę 14 szylingów.

2. Ten, u którego rajcy miejscy znajdą podczas obchodu uszkodzone rowy ściekowe, uszkodzone ściany lub uszkodzony  dach,  co wyrządza szkody sąsiadowi,  zapłaci kary 14 szylingów.

3. Nikomu nie wolno chodzić po mieście po ostatnim dzwonieniu na noc, chyba że ktoś ma ku temu uzasadnione powody, pod karą 14 szylingów.

4. Kto nie dba o swoje płoty, przez co powstanie szkoda u sąsiada i z jej powodu wpłynie skarga do ratusza i będzie uznana, ten poniesie karę  14 szylingów.

5. Nikt nie może złączyć dwóch ogrodów w jeden,  pod karą 14 szylingów.

6. Nikt nie może kryć dachów świeżą trzciną,  pod karą 14 szylingów.

7. Nikt nie może wynajmować, wymieniać bądź odstępować innemu swoją czeladź  albo parobków, chyba że ich służba dobiegła końca, pod karą 14 szylingów.

8. Ten przepis jest mało zrozumiały.

9. Kto kupi dom, pole lub ogród, na którym ciążą procenty dla ratusza, musi je przejąć, pod karą 14 szylingów.

10. Nikt nie może posiadać parceli poza miastem, chyba że ma parcelę w obrębie murów miejskich, która jest jego własna lub dzierżawiona.

11. Jeżeli obywatel miasta sprowadzi obce piwo i zechce je sprzedawać, to zapłaci 14 szylingów od każdej beczki . Kto nie jest obywatelem miasta lub jest przybyszem i tylko tu mieszka, a chciałby obcym piwem handlować na jarmarku albo poz nim, to aby to uczynić nieszkodliwym naszemu łaskawemu władcy, zapłaci taki dla miasta pół marki od każdej beczki piwa i pół marki od każdej kadzi zacieru.

12. Nie wolno nikomu, kto nie posiada praw miejskich, piwa warzyć i nim szynkować, pod karą czternastu szylingów.

13. Nikt nie może kupować zboża albo innych towarów, aby je magazynować, chyba że posiada prawa miejskie, pod karą 14   szylingów. Kto zleca gromadzenie i ukrywanie takich towarów, ten  też podlega  karze 14 szylingów.

14. Nikt nie może przejąć parceli w mieście, z wyjątkiem posiadaczy prawa miejskiego, pod  karą 14 szylingów.

15. Nikt w mieście nie może kroić płótna, chyba że posiada parcelę w  mieście albo robi to własną ręką, kto złamie ten przepis, zapłaci 3 marki  kary;  jedną dla   panującego, jedną dla miasta, jedną dla  kościoła.

16. Kto kupi parcelę w mieście, musi za nią zapłacić, a gdy kupi jakąś parcelę ponownie,  winien jest trzy  marki; jedną dla  panującego, jedną dla miasta, jedną dla  kościoła.

17. Nikt nie powinien słodować albo warzyć piwa w mieście lub na przedmieściu, chyba że mieszka w mieście na własnym albo jako czynszownik, pod kara 3 marek;  jedną dla  panującego, jedną dla miasta, jedną dla  kościoła.

18. Nikt nie może nakładać na swoją parcelę procentów większych od naznaczonych pod kara 3 marek; jedną dla państwa, jedną dla miasta, jedną  dla kościoła. Nikt  nie może odstępować bądź sprzedawać ziemi w Kubitach, która do jego domu należy, pod taką samą karą.

19. Nikomu nie wolno organizować słodowania na wsi, lecz ma to zlecać   duchownym bądź lennikom i tylko na potrzeby własnego stołu, pod kara 3 marek: jedną dla  panującego, jedną dla miasta, jedną dla  kościoła.

20. Kto kupi parcelę, ten musi ją posiadać na  zawsze tylko dla siebie, pod karą 36 szylingów.

21. Kto zatai pożar w swoim domu i nic o tym nie powie,  podlega karze 36 szylingów, dotyczy to nawet ognia ugaszonego jednym wiadrem wody. Podczas pożaru nikomu nie wolno stać bezczynnie pod taką samą karą. Dalej: mężczyźni, młodzieńcy, parobcy, kobiety  i dziewki, gdy widzą pożar, muszą pospieszyć do jego gaszenia i będą do tego zwoływani przez zwierzchność.

22. Kto kupi ogród na przedmieściu, ten powinien go użytkować wraz z ciążącą na nim  służbą i szarwarkiem i nie może się temu sprzeciwiać, pod karą 36 szylingów.

23. Kto przywiezie mąkę na sprzedaż, musi ją odmierzać swoim gospodarskim  korcem i żadnym innym,  pod karą 1 guldena.

24. Nikomu nie wolno kopać gliny pod murami miasta, albo tam, gdzie jest to zakazane,  pod groźbą kary połowy guldena.

25. Nikomu nie wolno kopać gliny na polu własnym bądź obcym bez wiedzy ratusza, pod karą  36 szylingów.

26. Żaden sprzedawca spoza  obywateli miasta nie może kupować na rynku żywności,  gdy wywieszona jest flaga, pod karą utraty towaru.

27. Kto handluje używając niedokładnej miary, podlega karze połowy guldena.

28. Nikt nie może kupować krów poza miastem zanim nie będą one  przyprowadzone na  rynek, pod karą połowy guldena, również nie wolno kupować ryb od kogoś, kto nie  przyniósł ich na rynek, pod karą połowy guldena.

29. Nikomu nie wolno robić prania przy studni, pod karą  jednego szylinga.

30. Gdy znajdzie się gnój albo drewno leżące na drodze i zmuszające do  jego obejścia,  obłożone jest karą  jednego szylinga.

31. Kto ma przy domu zepsutą drabinę albo brak wiader z wodą przy drzwiach, podlega karze  jednego szylinga, zimą woda musi stać w wiadrach wewnątrz budynku, pod groźbą kary jednego szylinga.

32. Kto znajdzie obcego konia w swojej szkodzie, ma go zaprowadzić do burmistrza,wtedy  jego właściciel zapłaci radzie 1 szylinga kary  i pokryje wyrządzone szkody.

33. Jeżeli jakaś kobieta po święcie św. Filipa cialis tadalafil 20 mg i Jakuba wyrządzi szkodę przy sianokosach, zapłaci radzie 1 szylinga kary i pokryje straty, jeśli się tego zażąda.

34. Jeżeli jeden drugiemu wyrządzi szkodę podczas sianokosów, ten od konia zapłaci jednego skota i pokryje powstałe straty.

35. Kto orze pole, obojętnie gdzie to robi, nie może innym powodować szkód popasem swoich koni.

36. Kto sprzeda parcelę w mieście albo pod miastem i nie otrzyma zapłaty w wyznaczony dzień, to wtedy sprzedającemu musi pomóc sołtys i wystawi temu sprzedającemu  odpowiedni  dokument poświadczający jego  prawa.

37. Kto chce posiadać kozy lub gęsi, musi je tak pilnować, aby nie wyrządzały szkód w  mieście albo na przedmieściach.

38. Gdy świnie, dotyczy to też krów, wyrządzają jakąś szkodę w mieście, trzeba je spędzić,  a właściciel zwierzaków zapłaci kary dwa fenigi od każdej świni i jednego szylinga od każdej krowy.

39. Od krowy, która szkodę wyrządzi, trzeba dać na miejscu cztery fenigi kary i szkodę wyrównać.

40. Kramy z rybami powinny być czynne każdego roku w czasie Wielkiego  Postu w Dzień Zwiastowania Pańskiego.

41.Gdy złodziej w mieście albo na przedmieściu ukradnie coś jakiemuś człowiekowi,  biednemu lub bogatemu albo mieszczaninowi  i zostanie złapany na gorącym uczynku bądź w czasie ucieczki, co doprowadzi do ukarania tego złodzieja na rękę albo gardło, to dotyczy ta kara każdego, biednego i bogatego i w mieście i na przedmieściu, również takiego , który posiada prawa miejskie.

42.Gdy wybuchnie pożar, to jest tak ustalone, że  pierwszemu, kto przyniesie wiadro z wodą,  należy się wiardunek nagrody, a  zapłaci ten, u którego pożar powstał  i został ugaszony.

43. Każdy jeden warzący piwo ma nieczystości i słomę wywieźć z browaru  poza miasto  i nie rozsypywać bądź zostawiać tego brudu  przy browarze,  pod karą  szylingów.

44. Kto chce warzyć piwo, ten od kadzi zapłaci 10 szylingów i bez zwłoki  złoży te pieniądze razem z kluczem należącym do browaru,  pod karą 6 szylingów

45. Browarnikowi albo  piwowarowi nie pozwala się dać więcej niż 15 szylingów, to samo  pomocnikowi, też  tylko15 szylingów, do tego więcej nic, ani posiłku ani napoju.

46. Nie może żaden mieszczanin albo parobek rolny oraz wszyscy ci, którzy mieszkają  na przymurzu, udawać się w czasie żniw na Żuławy, albo gdziekolwiek  indziej, dopóki zboża nie  zostaną zebrane na  miejscu,  pod groźbą kary  utraty jednej marki.

47. Każdy taki, który posiada bydło, musi swoim krowom przycinać rogi,  pod groźbą kary  jednego szylinga od każdego rogu.

48. Gdy do miasta przybędzie bezrobotny parobek będący kawalerem, musi on niezwłocznie wynająć się do służby i rozpocząć pracę i nie może być on goszczony i żywiony przez 8 dni przez jakiegoś miejscowego  mieszczanina albo mieszkańca, kto się  temu  nie podporządkuje,  podlega karze połowy marki.

49. Nie można żadnemu Polakowi, który nie przedstawi listu niemieckiego,  dać i tolerować obywatelstwo miejskie, bo by się stało tak,  że wolnych  parcel w mieści nie dostaliby  ludzie niemieccy.

50. Gdy mieszczaninowi zbiegnie parobek, to na orzeczenie rady musi konno pognać za nim  kilku  sąsiadów i  pomóc w tej potrzebie w jego ściganiu, pierwszego dnia na koszt  własny, następnego na koszt poszkodowanego.

51. Żaden mieszczanin nie może w poniedziałek sprzedać parobkom lub podrostkom więcej  niż pół piwa, kto tego nie przestrzega, podlega karze dziesięciu szylingów.

52. W czasie jarmarku nie może żaden obywatel miasta i żaden obcy kupować na  przedmieściach albo uliczkach poza rynkiem położonym między czterema rynsztokami,  pod karą 10 szylingów.

53. Nikomu nie wolno przyjąć służby  tak, jakby sobie chciał, bez zawiadomienia  burmistrza,  pod karą 10 szylingów.

Wydano 12 grudnia 1560 r. w Królewcu

Ratyfikujemy, potwierdzamy i umacniamy tu siłę tego dokumentu dla nas, dla naszych spadkobierców, dla naszych dziedziców i dla przyszłych władców. Dokumentu zawierającego w słowa ubrany wilkierz we wszystkich punktach tak, jak zostały one zapisane. Z zwierzchności i mocy książęcej jest naszą wolą, aby wilkierz  był zawsze i zgodnie przestrzegany z następującym zastrzeżeniem, które tutaj czynimy naszym spadkobiercom, naszym dziedzicom i następnym  władcom. Dla dobra miasta oraz jego  pożytku i rozwoju wolno będzie w przyszłości wilkierz powiększyć lub zmniejszyć albo polepszyć, jednak to przysługuje tylko nam, naszym spadkobiercom, naszym dziedzicom i przyszłym władcom oraz księciu i na zawsze będzie zastrzeżone tylko dla nich.

(Tłumaczenie: Kazimierz Madela)

Komentarz

Tłumaczenie wilkierza zalewskiego nie było łatwe z uwagi na język staroniemiecki oraz dawne realia społeczno - gospodarcze, do których się odnosi. Wystąpiły też trudności w odczytaniu niektórych przepisów z uwagi na niezrozumiałość tylko pojedynczych słów. Dlatego w kilku miejscach tłumaczenie jest wynikiem domysłu. Pomimo tych problemów, udało się tekst wilkierza przełożyć w taki sposób, że we wszystkich  jego 53 punktach zdaje się on być zrozumiały.
Podczas czytania wilkierza należy zwrócić szczególną uwagę na fakt, że wiele jego przepisów wyraźnie odróżnia obywateli miasta Zalewa od mieszkańców nimi nie będących. Otóż w opisywanych czasach nie każdy mieszkaniec miasta był automatycznie jego obywatelem, czyli mieszczaninem.  Prawo obywatelskie było wtedy przywilejem. Przyjęcia w poczet członków gminy miejskiej należały do kompetencji rady i każdego nowego kandydata odnotowywano w księgach rady miejskiej. Dawało to prawa wyborcze oraz możność korzystania ze swobód i wielu przywilejów, co jest wyraźnie widoczne w wilkierzu. Uzyskanie obywatelstwa miejskiego wymagało spełnienia przepisanych warunków, które znamy z innych miast pruskich. Chodziło tu o przedłożenie świadectwa urodzenia z legalnego związku, złożenia przewidzianej opłaty pieniężnej oraz poręczenia ze strony godnych obywateli miasta. Dane takie zawierał często dokument w postaci listu, dziś można byłoby go nazwać listem polecającym. W Zalewie w 1560 r. obywatelem miejskim mógł zostać tylko Niemiec i żaden Polak bez referncji w postaci takiego listu. W Wilkierzu Kwidzyna z 1480 r. istnieje podobny punkt o wykluczeniu Polaków z dostępu do tego przywileju, a w  wilkierzu Dzierzgonia z 1631 r. dotyczy to o dziwo Szkotów. Wskazuje to jednak jednoznacznie, że w Zalewie i okolicy mieszkało w 1560 r. bardzo dużo Polaków, o czym mowa będzie jeszcze  później.
Przystąpmy teraz do krótkiej analizy treści wilkierza. Jego lektura wskazuje od razu, że jest on trochę chaotyczny, niemniej daje się w nim wyróżnić następujące bloki tematyczne; produkcja i sprzedaż piwa, handel na rynku miejskim, obrót parcelami, przepisy przeciwpożarowe,  przepisy porządkowe, sprawy szkód wyrządzanych przez zwierzęta domowe, kwestie granic i płotów.
Łatwo tu zauważyć, że przepisy wilkierza Zalewa regulują nie tylko sprawy typowo miejskie, lecz również wiejskie. Dotyczą one głównie szkód wyrządzanych przez zwierzęta hodowlane oraz uprawy pól i naprawiania płotów. Powodem niezgody między mieszkańcami stawały się zazwyczaj krowy, świnie i różnego rodzaju drób. Inwentarz żywy wyrządzał szkody w ogrodach, na polach i łąkach sąsiadów, najczęściej z powodu zaniedbanych i dziurawych ogrodzeń. Dlatego sprawy te znalazły odpowiednie odzwierciedlenie w postanowieniach wilkierza.
Wiele  punktów wilkierza Zalewa dotyczy warzenia i wyszynku piwa, co jest typowe dla wilkierzy miast pruskich z tamtych czasów. Może to dziwić dzisiejszego czytelnika, gdyż piwo jest obecnie napojem alkoholowym. Trzeba zatem natychmiast wyjaśnić, że chodziło tu o piwo o bardzo niskiej zawartości alkoholu, odpowiednik dzisiejszych napojów chłodzących. Piwo takie w czasach historycznych, gdy nie było dobrej wody do picia, było jedynym bezpiecznym napojem wolnym od bakterii chorobotwórczych. Dlatego jego produkcja i spożycie było wówczas bardzo rozpowszechnione. Pito je co najmniej trzy razy dziennie we wszystkich warstwach społecznych. Oczywiście produkowano też  piwo wysokoprocentowe do celów rozrywkowych. Piwowarstwo było ważne dla miasta, przynosząc mu znaczne dochody z tytułu podatków. Z tego powodu wilkierze miast pruskich dokładnie regulowały te sprawy. Warzenie piwa nie było zawodem, lecz przywilejem i jedynie posiadacze prawa miejskiego mieli prawo jego wyrobu i wyszynku. Z wilkierza zalewskiego wynika, że w mieście istniał browar miejski, którym zarządzał jakiś urzędowy browarnik.
Duża grupa przepisów wilkierza reguluje handel w mieście produktami rolnymi i rzemieślniczymi. Mógł ono odbywać się tylko na rynku miejskim w Zalewie (chodzi tu o rynek wokół ratusza). Zabronione i karane były wszelkie transakcje dokonywane poza nim oraz masowy wykup towarów. Chodziło tu o przeciwdziałanie spekulacji i utrzymanie stabilnych cen towarów, których wysokość ustalała rada miejska. Na rynku zalewskim mieli swoje ławy handlowe rzeźnicy, piekarze, szewcy i sukiennicy. Za prawo sprzedaży własnych wyrobów płacili oni podatki do kasy miejskiej, co było jednym z ważnych  źródeł dochodów miasta.
Ważną  grupę przepisów wszystkich wilkierzy stanowiły przepisy przeciwpożarowe. Rolę dzisiejszej straży pożarnej pełnili wtedy sami mieszkańcy. Trzeba tu zwrócić uwagę, że wilkierz Zalewa zobowiązuje wszystkich mieszkańców miasta do ich bezwzględnego przestrzegania i wprowadza odpowiedzialności zbiorową do walki z pożarami. Miasta  były wtedy głównie drewniane i największym ich wrogiem był ogień. Zalewo wielokrotnie niszczyły pożary. Największy z nich wybuchł rankiem 1 kwietnia 1688 r. w ogrodzie pod miastem. Z przekazów wiemy, że  w tym dniu wiał silny wiatr kierunku miasta i szybko rozniósł ogień z budynku na budynek. Podobno w ciągu tylko jednej godziny w płomieniach stanęło całe Zalewo. Spłonął wtedy ratusz z archiwum, browar, łaźnia, 84 domy prywatne, 6 stodół poza murami miasta i budynki cegielni. Mieszkańcy uratowali przed pożogą kościół, plebanię, siedzibę konsystorza pomezańskiego, dwa budynki szkolne i 28 domów prywatnych. Warto tu dodać, że w  1780 r. właściciele posesji w Zalewie zostali zobowiązani rozkazem królewskim do wyłożenia brukiem otoczenia swoich domów i stajni na szerokość od 2 m do 3 m,  aby w czasie pożaru z sikawkami było można dojechać i te w błocie  nie ugrzęzły.
Sporo punktów wilkierza dotyczy ogólnych przepisów porządkowych. Odnoszą  się one do wyrządzanych szkód sąsiedzkich i sposobów ich unikania. Ulice Zalewa były początkowo wyłożone drewnianymi balami, których fragmenty odkryła archeolog Bierezowska podczas badań w latach 1993 i 1995. Później usunięto zużyte drewno i na ulicach miasta pozostała tylko ubita ziemia, chodników nie było. Dlatego podczas deszczów ulice Zalewa były pełne błota, dziur i kałuż, do tego zaprzęgi końskie powiększały szkody nawierzchni. Dziury zasypywano nawozem i śmieciami, te ostatnie było można wyrzucać na ulicę jeszcze w 1797 r.  Władze miasta starały się zaradzić tej sytuacji i zaproponowały ustawienie pojemników na śmieci. Projekt ten jednak upadł z powodu zbyt wysokich kosztów. Stan ulic Zalewa zmienił się dopiero w 1801 r., gdy rozpoczęto wykładanie brukiem rynku i ulic. Prace postępowały jednak powoli z uwagi na brak finansów miejskich i odpowiedniej ilości kamieni polnych. Dlatego 24 grudnia 1809 r. magistrat Zalewa wydał zarządzenie, aby każdy zaprzęg konny przybywający do miasta przywoził przy takiej okazji kamienie polne zbierane po drodze i zrzucał je przy bramie miejskiej. Chodniki dla pieszych ułożono w Zalewie dopiero w latach 1894-1901.
Na naszą specjalną uwagę zasługuje punkt 18 wilkierza, który wymienia nazwę wsi Kubity.  Mówi on, że nikt nie może ziemi swojej w Kubitach odstępować, bądź sprzedawać, za co groziła niezwykle wysoka kara grzywny trzech marek. Nie wiemy jednak, dlaczego było to tak ważne.
Wykroczenia przeciw przepisom wilkierza były obłożone karami pieniężnymi w markach, szylingach, guldenach, wiadrungach i skotach. Najczęściej jest mowa o 16 albo 36 szylingach, co z pewnością było dotkliwą karą, ale nie doprowadzającą do ruiny. Najwyższe kary dotyczyły wykroczeń odnośnie obrotu parcelami i warzenia piwa. Były to już znaczne sumy w wysokości do trzech marek i z całą pewnością miały charakter odstraszający. Kwestią równie istotną, jak sporządzenie przepisów wilkierza, było zaznajomienie z nimi mieszkańców miasta. Prawdopodobnie wilkierz Zalewa był czytany raz w roku w trzecią niedzielę Wielkiego Postu, co znane jest z innych miast w Prusach. Obowiązkowo powinni być przy tym członkowie rady oraz obywatele miasta. Mieszczanie zbierali się na dźwięk dzwonu wokół ratusza pod gołym niebem i sekretarz rady czytał im wilkierz z balkonu albo przez otwarte okno. Był to zwykły sposób upowszechniania aktów prawnych w tamtych czasach.
Wilkierz Zalewa nie zawiera żadnych przepisów odnośnie  przestrzegania świąt kościelnych bądź  punktów o ochronie czci i dobrego imienia oraz wszelkich innych związanych z moralnością i dobrymi obyczajami. Zapisy tego typu, niekiedy nawet bardzo szczegółowe, zawierają wilkierze miast katolickiej Warmii. Wilkierze miast protestanckich, a Zalewo w 1560 r. było protestanckie, nie ingerowały w sferę religijną i moralną mieszkańców. Także wilkierz protestanckiego Dzierzgonia z 1631 r. zapisów takich nie posiada.
W chwili wprowadzenia wilkierza w 1560 r. rozmawiano w Zalewie po niemiecku i po polsku. Już wtedy istniał w mieście kościół, w którym odprawiano nabożeństwa w języku polskim. Wybudowano go w 1559 r. dla licznie mieszkających tu Polaków wyznania protestanckiego i nazywano kościołem polskim. Był to duży budynek w postaci przybudówki na północnej stronie kościoła św. Jana Ewangelisty, który służył protestantom niemieckim. Nabożeństwa w języku polskim odprawiano też w kościele w Dobrzykach od 1587 r do 1890 r.  Warto tu  powiedzieć, że Jerzwałd i Siemiany nazywane były w sprawozdaniach niemieckich wizytatorów szkolnych wsiami polskimi. Wiekszość dzieci z tych wsi w ogóle lub bardzo słabo znała język niemiecki, nad czym w 1822 r.ubolewali owi wizytatorzy. Natomiast w sprawozdaniu rektora szkoły prowincjonalnej Wolff w Zalewie z 1798 r. znajduje się jego prośba do władz o zatrudnienie czwartego nauczyciela z biegłą znajomością języka polskiego, o co prosili rodzice wielu uczniów. Dowodzi to niezbicie, że Polacy w Zalewie i okolicznych wioskach  stanowili przez setki lat znaczną część mieszkańców regionu.

Opracował: Kazimierz Madela


*Tekst wilkierza  znajduje się w książce: E. Deegen -Geschichte der Stadt Saalfeld Ostp. Festschrift zur Feier des 600 jährigen Bestehens der Stadt im Jahre 1905


** słowianie zachodni

Czytaj dalej...

Krótki zarys dziejów Zalewa

KRÓTKI ZARYS DZIEJÓW ZALEWA

●Zalewo powstało na przełomie XIII i XIV wieku przy szlaku handlowym a zarazem w miejscu doskonałym do obrony – między jeziorami Ewingi i Trupen. Założone zostało przez osadników zwerbowanych przez Krzyżaków. Najstarsze nazwy miasta: m. in. Salvelt, Safeldt, Saalfeld wskazują na miejsce pochodzenia osadników – miasto Saalfeld nad rzeką Saale w Turyngii (koloniści często nadawali założonym przez siebie miastom nazwy pochodzące z ich ojczyzny). W 1305 r. Zalewo otrzymało nadanie praw miejskich od komtura dzierzgońskiego. Do naszych czasów zachowały się tylko rozszerzenia przywilejów lokacyjnych z 1320 i 1334 r. W latach 1331-1334 mieszczanie zalewscy za zgodą komtura dzierzgońskiego wykopali kanał łączący Zalewo poprzez jezioro Ewingi, Jeziorak i Drwęcę z Pomorzem.

W I połowie XIV w. wzniesiono obecny kościół parafialny pw. św. Jana Ewangelisty. Święty ten został patronem miasta. W centrum kwadratowego rynku usytuowany był ratusz. Na początku XV w. miasto o powierzchni ok. 8 ha otoczono murami obronnymi. W 1480 r. wzniesiono klasztor Franciszkanów - istniał do 1527 r. W 1587 r. założono w Zalewie szkolę partykularną, z nadanym w 1599 r. tytułem szkoły książęcej, jej ukończenie dawało prawo kontynuowania nauki na uniwersytetach.

●Wielokrotnie przeciągające w XIV i XV wieku wojska litewskie i polskie pustoszyły państwo krzyżackie. Następstwem długotrwałych wojen było zniszczenie i wyludnienie kraju, wtedy zaczęli przybywać nowi osadnicy, a wśród nich szlachta z Mazowsza i Niemiec. W wyniku wojny trzynastoletniej w 1466 r. ziemie zakonu krzyżackiego podzielono na część zachodnią z Gdańskiem, były to włączone do Polski Prusy Królewskie  i część wschodnią, nadal we władaniu państwa zakonnego, zwaną po sekularyzacji Prusami Książęcymi, które do 1657 r. były lennem Polski. Zalewo leżało w krzyżackiej części. W 1525 r. książę pruski Albrecht Hohenzollern w ramach sekularyzacji Prus Książęcych przekształcił krzyżackie komturstwa w starostwa (powiaty). Księstwo podzielono na trzy duże okręgi: Sambię, Natangię i Oberland (Górne Prusy). Zalewo do 1752 r. było stolicą okręgu oberlandzkiego obejmującego 12 powiatów. Protestantyzm stał się religią panującą, a Zalewo w latach 1587 – 1751 było siedzibą konsystorza dla Pomezanii (w protestantyzmie - odpowiednik kurii biskupiej), a więc odgrywało dużą rolę w ewangelickiej administracji kościelnej. Ze względu na sporą ilość Polaków mieszkających w tym czasie w Zalewie zdecydowano o dobudowaniu do  kościoła  dwupiętrowej przybudówki:  kościoła polskiego, w którym pastorzy odprawiali msze po polsku. Kościół ten istniał w latach 1559 – 1799.
●Przez kolejne dziesięciolecia  mieszkańcom Prus dały się we znaki maszerujące wojska: najpierw polskie, potem szwedzkie. W 1628 r. Szwedzi nękani przez wojska polskie musieli się wycofać. Zajęli m. in. Zalewo, Ostródę, Iławę, a na mieszkańców spadł olbrzymi ciężar utrzymania wojsk.
●Drewniane miasteczka w tamtych czasach często nawiedzały pożary. Po domach pozostawały wtedy zgliszcza, szansę na uratowanie miały tylko murowane budowle. W dniu 1 kwietnia 1688 r. w ciągu jednej godziny w ogniu stanęło Zalewo. Spłonął ratusz z archiwum, browar, łaźnia, 84 domy, 6 stodół i cegielnia. Mieszkańcy Zalewa uratowali przed pożogą kościół, plebanię, siedzibę konsystorza pomezańskiego, dwa budynki szkolne i 28 domów.

●Panujący w Prusach Książęcych książę Fryderyk I koronował się w 1701 r. w Królewcu i odtąd mówimy o Królestwie Pruskim. W latach 1708 – 1711 d. Prusy Książęce  opanowała epidemia  dżumy, która pochłonęła ok. 235 800 ofiar, ponad 1/3 mieszkańców. W Zalewie 702 osoby zmarły, pozostało przy życiu zaledwie 7 mieszkańców. 
●W następnych latach stopniowo do wyludnionych miast i wymarłych wsi zaczęli przybywać nowi osadnicy. Królowi Fryderykowi Wilhelmowi I pilnie zależało na zaludnieniu opustoszałych ziem, ponieważ chciał zbudować militarną potęgę swojego państwa. Powiększała się liczba ludności w miastach, np. Zalewo w 1726 r. liczyło 199 mieszkańców, a w 1756 r.-  już 969. Z czasem ziemie pruskie stały się krainą zamieszkałą przez różne grupy religijne i narodowościowe. Polacy, Niemcy, Holendrzy, Francuzi, Szkoci, Litwini i Żydzi żyli, handlowali i solidarnie walczyli z przeciwnościami losu: uciążliwymi podatkami, wojnami i chorobami.
●W 1772 r. trzy mocarstwa: rosyjskie, pruskie i austriackie podpisały traktat rozbiorowy Polski, który Prusom przyznawał Warmię, Prusy Królewskie, ale bez Torunia i Gdańska oraz część ziem nadnoteckich. Państwo pruskie powiększyło się o 36 tys. km² i 580 tys. ludności. Odtąd cała wschodnia prowincja Królestwa Pruskiego nosiła nazwę Prus Wschodnich.

●Na przełomie 1806/7 r. Prusy Wschodnie zostały zaatakowane – tym razem przez cesarza Francuzów Napoleona. W sukurs wojskom napoleońskim pospieszyła dywizja gen. J. H. Dąbrowskiego. W czerwcu 1807 r. przeszła przez Ziemię Zalewską, kierując się na Morąg. Działania wojenne sprawiły, że znów dla mieszkańców miast i wsi nastały ciężkie czasy, głód i choroby. Sytuacja powtórzyła się po pięciu latach, gdy żołnierze francuscy i polscy powrócili na ziemie pruskie szykując się do wyprawy na Moskwę. Mieszkańcy Prus Wschodnich musieli dostarczać żywność dla ludzi i koni, znosić uciążliwe rekwizycje ponieważ król pruski był teraz sojusznikiem Napoleona. W grudniu i styczniu 1813 r. byli z kolei świadkami żałosnego odwrotu niedobitków przegranej armii napoleońskiej.

●Po wojnach napoleońskich na ziemi pruskiej nastąpiło ożywienie gospodarki i handlu, wprowadzono reformy gospodarcze i sądownicze. Wybudowano w 1860 r. Kanał Elbląski  łączący Jeziorak i jez. Drwęckie z Elblągiem. Miasta się rozwijały, a wśród nich też Zalewo: w 1852 r. liczyło   2148 mieszkańców, a w 1910 r. – 2603. Powstało wiele nowych zakładów: cukrownie, browary, tartaki, garbarnie, cegielnie. Przeprowadzono nowe szlaki kolejowe i drogowe. Między innymi zbudowano w 1893 r. linię kolejową łączącą Elbląg z Zalewem, Ostródą i Olsztynkiem oraz wytyczono i zbudowano nowe drogi: z Zalewa przez Małdyty do Morąga ( 1854-1859 r.), do Myślic (1862-1865 r.), do Dobrzyk   (1896 – 1897 r.) i dalej do Jerzwałdu (1898 r.), do Przezmarku i Dzierzgonia (1901 - 1903 r.), do Boreczna (1904 r.).

●Okres względnego spokoju bez wojen trwał ponad 100 lat, I wojna światowa dla Prus rozpoczęła się w sierpniu 1914 r., trwała do końca lutego 1915 r. Ciężkie boje z Rosjanami  toczyły się w pow. ełckim, Giżycku. Rosjanie zajęli Bartoszyce, później Olsztyn. Decydująca wielka bitwa, wygrana przez Niemców, rozegrała się między Działdowem a Olsztynkiem. 
●Latem 1939 r., w ramach przygotowań Niemiec do wojny, zmobilizowano pod broń m.in. 320 tys. mężczyzn – mieszkańców Prus Wschodnich. Gdy na Prusach, podobnie jak w pozostałej Rzeszy, zaczęło brakować rąk do pracy – część fabryk przerwała produkcję, część produkowała tylko na potrzeby wojenne. Zatrudniono robotników przymusowych z Polski, Francji, po 1941 r. ze Związku Radzieckiego – w końcu 1944 r. było ich ponad 235 tys.

●Dnia 13 i 14 stycznia 1945 r. 3 i 4 Front Białoruski rozpoczął kontrofensywną operację  wschodniopruską. 19 stycznia oddziały rosyjskie wkroczyły do Prus Wschodnich. Miejscowa ludność opuszczała w pośpiechu swoje domostwa. Dnia 22 stycznia zajęty został Olsztyn, w tydzień później podpalony. W dniu 22 stycznia radzieckie jednostki pancerne (5 czołgów) wkroczyły do Zalewa z kierunku Półwsi i Małdyt po zamarzniętych polach. Atak odbywał się wieczorem, miasteczko opanowane zostało po krótkim boju. Czołgi szybko przejechały przez miasto i zajęły dworzec kolejowy oraz zablokowały drogi wylotowe z miasta.

Na przełomie stycznia i lutego Rosjanie systematycznie podkładali ogień, przede wszystkim w gęstej zabudowie starówki zalewskiej. W czasie działań wojennych Zalewo zostało ogromnie zniszczone: straty sięgały 75% stanu przedwojennego.

●Prusy Wschodnie na konferencji  poczdamskiej w lecie 1945 r. zostały podzielone na część wschodnią z Królewcem, włączoną do ZSRR i pozostałą część, południowo - zachodnią  włączoną do Polski. Nim polska administracja przejęła władzę na Warmii i Mazurach, zajętym terenem rządziły wojskowe komendantury sowieckie – oficjalnie do maja 1945 r., praktycznie do lata. Rosjanie deportowali kilkadziesiąt tysięcy  rdzennych mieszkańców Prus do obozów w Związku Radzieckim, wywozili mienie, urządzenia fabryczne, rozbierali linie kolejowe, zabierali inwentarz i płody rolne.

●Datę 30.03.1945 r. można uważać za początek oficjalnych działań władz polskich na tym terenie: do Olsztyna został oddelegowany pełnomocnik polskiego rządu. Rozpoczęły pracę starostwa powiatowe, w tym morąskie, tworzyła się administracja kościelna. Zaczęli przybywać pierwsi osadnicy, ale też przyjeżdżali z różnych stron szabrownicy. Napływali przybysze z kresów, z Polski Centralnej i innych jej regionów, repatrianci z Wilna, Grodna i Lwowa, wracała ludność rodzima z wojennej tułaczki. Równolegle organizowano wyjazdy Niemców: od lata 1946 r. do 1950 r. z terenu byłych Prus Wschodnich wyjechało do Niemiec 72 tys. osób.

●Zalewo ze względu na wyludnienie (zaledwie 500 stałych mieszkańców) i zniszczenia - straciło pod koniec 1945 r. status miasta i spadło do rzędu wsi gminnej. Pierwsi powojenni mieszkańcy Zalewa musieli przede wszystkim odgruzować ulice, uporządkować teren, brak było środków finansowych na remonty nadpalonych kamienic – w większości zostały rozebrane. Pierwszym wójtem Zalewa był M. Goyżewski. Wg jego słów - zastał tylko 2 konie, kilka krów i same gruzy. Powoli wracało życie do Zalewa wraz  małymi uczniami, którzy od września 1946 r. rozpoczęli naukę w remontowanej starej szkole pod kierownictwem A. Skrodzkiego. Było  124 uczniów, nauczycieli – 4. W 1946 r. powstało w Zalewie Państwowe Przedsiębiorstwo Traktorów i Maszyn Rolniczych, w 1948 r. rozpoczęła działalność zalewska garbarnia na podwalinach zakładu przedwojennego, powstała gminna spółdzielnia zaopatrująca mieszkańców w potrzebne artykuły, w 1951 r. utworzono Państwowy Ośrodek Maszynowy. Zorganizowano pracę urzędu pocztowego, ośrodka zdrowia, banku, biblioteki. W 1969 r. położono asfalt na głównej ulicy Zalewa, w 1975r. zbudowano przedszkole, w 1979 założono linię wodociągową, w 1984 r. powstaje Gminny Ośrodek Kultury.
●Z upływem lat mieszkańców przybywało, zwabionych perspektywą pracy, zamieszkania w stale rozwijającej się miejscowości dobrze wyposażonej w niezbędną infrastrukturę. Dnia 1 stycznia 1987 r. Zalewo odzyskało prawa miejskie. Wg ówczesnych doniesień prasowych  -  „...Zalewo posiada 5 budynków PGR, 1 spółdzielczy i  dom nauczycielski. Rozwija się budownictwo jednorodzinne. W planie jest budowa stadionu miejskiego. Zalewo ma swoje centrum handlowe: jest hotel, restauracja i kilka sklepów. Prężnie rozwija się garbarnia – filia elbląskiej „Renomy”: pracuje w niej ponad 400 osób, jest zakładem z nowoczesnym parkiem maszynowym. Filia Spółdzielni ,,Metalowiec” to z kolei zakład niewielki, produkujący przede wszystkim wagi dziesiętne (...) Pięknie wyremontowany GOK posiada ładną scenę, dużą salę widowiskową. Będzie sala wystawowa, działają zespoły taneczne, muzyczny i folklorystyczny...”

●Mijają lata, w 2000r. rozpoczyna się kolejne tysiąclecie....mieszkańcy Zalewa żyją w odmiennej, nowej, znów niełatwej rzeczywistości. Lecz, podobnie jak ich poprzednicy sprzed 700 czy 100 lat, niezłomnie borykają się z przeciwnościami losu. Każdy tworzy teraz swój wkład do historii miasta, co z tego przetrwa dla potomnych,  przyszłość pokaże.

Opracowała Krystyna Kacprzak z Towarzystwa Miłośników Ziemi Zalewskiej na podstawie:

1.     S. Achremczyk – Historia Warmii i Mazur, Olsztyn 1992
2.     pr. Zbiorowa – Morąg z dziejów miasta i powiatu, Olsztyn 1973

3.     K. L. Skrodzki i in. -  Dzieje Ziemi Zalewskiej 1305 – 2005, Zalewo 2005
4.     R. Czarniewski – Jest Zalewo ( Gazeta Olsztyńska 1987 )
5.     Zapiski Zalewskie – biuletyn Towarzystwa Miłośników Ziemi Zalewskiej

(zamieszczono dzięki uprzejmości TMZZ)

Czytaj dalej...

W zalewskiej szkole straszy

Historię tę opowiedział mi kilka miesięcy przed śmiercią ojciec, Aleksander Skrodzki, nauczyciel, kierownik i dyrektor Szkoły Podstawowej w Zalewie w latach 1946-1971. Dotyczy ona zdarzeń, które miały miejsce w pierwszych powojennych latach, po II wojnie światowej, w budynku zalewskiej szkoły. W obszernym gmachu szkolnym, ocalałym z pożarów wzniecanych przez Rosjan w miasteczku, po wyprowadzeniu się załogi rosyjskiej wiosną 1945r., znaleźli zakwaterowanie nauczyciele. Jedna z młodych nauczycielek zamieszkała w pomieszczeniu na parterze, naprzeciwko toalet. Okno jej pokoju wychodziło na porośnięte roślinnością wzgórze kościelne. Nie czuła się tu jednak bezpiecznie. Budziła się po nocach i wówczas ukazywało się jej niesamowite widmo. Opowiadała potem o pojawiającej się tajemniczej postaci, ale nikt nie dawał wiary jej opowieściom.
budynek szkoły zalewskiej Szkoła w Zalewie. Jedna z nielicznych zachowanych budowli autorstwa Kurta Fricka (1884-1963), jednego z najwybitniejszych wschodniopruskich architektów okresu międzywojennego. Był on także autorem wielu innych budowli szkolnych, między innymi: w Braniewie, Lidzbarku Warmińskim, Morągu i Tylży. Szkołę wybudowano w rekordowym czasie 18 miesięcy i w listopadzie 1928r. nastąpiło jej uroczyste otwarcie. Była to wówczas jedna z najnowocześniejszych szkół w prowincji. Budynek szkoły zalewskiej należy do interesujących architektonicznie obiektów budownictwa okresu międzywojennego w Prusach Wschodnich (fot. Jarosław Błażowski).
W szkole, w pierwszym okresie pobytu w Zalewie (od lipca 1946r.) zamieszkał również ojciec. Pewnej nocy coś go nagle obudziło. Spojrzał w stronę drzwi wejściowych do sali i ujrzał na ich tle postać korpulentnej kobiety. Ze strachu schował natychmiast głowę pod pierzynę i tak w trwodze dotrwał do rana. Zjawa nie objawiła się mu już więcej. Wkrótce wyprowadził się zresztą stamtąd. Nauczyciele zamieszkiwali w budynku szkoły jeszcze w latach sześćdziesiątych. Nie wiadomo, czy również im przytrafiły się podobne jak opisane powyżej niesamowite zdarzenia. Może te przytoczone wcześniej historie miały związek z tragicznymi sytuacjami jakie występowały w trakcie zajmowania i administrowania wschodniopruskich miejscowości przez oddziały Armii Radzieckiej w 1945r.? Nie można bowiem wykluczyć zamordowania osób cywilnych, również na terenie budynku szkoły, przez żołnierzy oddziałów frontowych czy z kwaterującej wówczas zimą w tym budynku załogi komendantury wojennej. Może zatem duchy tych osób dały o sobie znać?
Przypominają mi się jeszcze w związku z tym, z czasów dzieciństwa, dwie historie, związane z budynkiem szkolnym i dramatycznymi wydarzeniami stycznia 1945r. Brunatna plama na posadzce schodów prowadzących z parteru na pierwsze piętro, zawsze ciemniała gdy nadchodził atmosferyczny niż i opady deszczu. W miejscu tym, prawdopodobnie kogoś zamordowano i potem długo ciekła krew z martwego ciała. W sali lekcyjnej, na drugim piętrze, na drewnianej podłodze, można było zobaczyć ślady pleśni. Podobno wisiał w tym miejscu przez długi czas wisielec-samobójca, zanim nie uprzątnięto jego ciała. Miejsce to zostało wybrane przez desperata nie przypadkiem - ostatnia duża sala na najwyższym piętrze, zamykająca już możliwość dalszej ucieczki, z widokiem na południe, z którego to kierunku nadeszły wojska radzieckie. Dla większości Niemców, fanatycznych do ostatka i oszołomionych propagandą goebbelsowską i obietnicami świetnego zwycięstwa, nagła konieczność spojrzenia prawdzie w oczy była olbrzymim wstrząsem. Takie też zapewne mogły być przyczyny tej śmierci, jednej z 10 osób, które wówczas, w styczniu 1945r., w trakcie zajmowania miasta przez Armię Radziecką, odebrały sobie życie.
Monumentalny budynek w centrum miasteczka, liczący już prawie 80 lat, może kryć jeszcze wiele innych intrygujących tajemnic...

Autor: Kazimierz Skodzki 26.08.2003

Czytaj dalej...