plenfrderuesuk

Siemiany (dawniej Schwalgendorf) Wyróżniony

Schwalgendorf, Ortsansicht, Gasthaus Waidmannsheil J. Dirksen, Kgl. Oberförsterei 1900 - 1910 r. Schwalgendorf, Ortsansicht, Gasthaus Waidmannsheil J. Dirksen, Kgl. Oberförsterei 1900 - 1910 r.

Siemiany to malownicza wieś na Jeziorakiem, która od lat przyciąga turystów pragnących tu wypoczywać. Jednak mało kto zastanawia się nad tym, kiedy wieś powstała i przez kogo została założona. Pobliskie miasteczka Iława , Zalewo i Susz oraz wsie Dobrzyki, Witoszewo, Januszewo, Piotrkowo i Szymbark mają rodowód średniowieczny. Miejscowości te zostały założone w XIV w. przez Krzyżaków lub kapitułę pomezańską. Siemiany są o wiele młodsze, gdyż powstały 300 lat później. Stało się to w wyniku akcji osadniczej księcia Prus Fryderyka III, późniejszego króla Prus Fryderyka I. Monarcha ten zakładał nowe wsie, z których dochody wpływały bezpośrednio do jego szkatuły, dlatego nazwano je szkatułowymi. Administracja książęca szukała w tym celu stosownych terenów w całych Prusach. Nie było to zadanie łatwe, gdyż miejsc takich nie było zbyt wiele z uwagi na istniejącą już zwartą sieć osadniczą. W okolicy Jezioraka znaleziona takie tereny i założono następujące wsie szkatułowe: Siemiany (1700 r.), Bucznik (1703 r.), Matyty (1705 r.), Jerzwałd (1707 r.)* i Rucewo (1712 r.). Do naszych czasów zachował się akt lokacji Siemian, który w wolnym tłumaczeniu brzmi następująco :


Akt lokacji Siemian

Leśniczy książęcy Johann Marcussen z nadleśnictwa przezmarckiego ustalił istnienie w połaci leśnej o nazwie Schwalge (dym) obszaru wolnego od lasu, który znajduje się między brzegiem jeziora Jeziorak i leśnymi smolarniami. Po przeprowadzeniu tam inspekcji stwierdzono możliwość założenia w tym miejscu wsi na 30 włókach (225 ha), na których rośnie teraz tylko niewiele świerków, trochę wierzby, osik, brzóz i krzaków. Po ogłoszenieu powyższego przez kancelarię książęcą zgłosił się Christoph Bieber z prośbą o tą ziemię i jemu ją przyznano, gdyż nikt inny więcej za włókę nie zaoferował. Wtedy sporządzono ten dokument do łaskawej ratyfikacji księcia Prus i pomnożenia jego dochodów.
Wymieniony tutaj Chritoph Bieber i inni ludzie, których on do tego nakłoni, są uprawnieni 30 włók wymienionych gruntów posiąść, zagospodarować oraz użytkować na prawie chełmińskim dziedzicznie i na zawsze ze wszystkim zaroślami i drzewami tam się znajdującymi, lecz z wyłączeniem dębów, które pozostają do dyspozycji księcia. Odtąd Chritoph Bieber jest sołtysem nowej wsi i za trud sprowadzenia osadników może, na równi z sołtysami innych wsi szkatułowych, posiadać trzy włóki należne pełnionemu urzędowi. Zapłaci za to do szkatuły książęcej 100 marek za każdą włókę, pierwszą połowę ceny zakupu uiści na św. Marcina* *1700 r, drugą na św. Marcina 1701 r. Jednocześnie sołtys i jego dziedzice oraz potomkowie są zwolnieni od wszystkich innych podatków, ale są zobowiązani, tak jak inni wolni sołtysi, prowadzić we wsi sądownictwo na prawie chełmińskim i wypełniać je obowiązkowo. Na pozostałych włókach ma Chritoph Bieber osadzić kolonistów, którym licząc od św. Marcina 1700 r. przyznaje się siedem lat wolnizny na zagospodarowanie ziemi. Wolnizna ta kończy się na św. Marcina 1707 r. i od 1708 r. osadnicy są zobowiązani płacić do szkatuły książęcej 16 marek podatku od każdej włóki. Płacenie tych podatków rozpocznie się na św. Marcina 1708 r., stosownie do liczby posiadanych włók, których ilość zostanie ustalona w pomiarach i uzgodnione wtedy sumy będą koloniści płacić po wieczne czasy. Do tego będą też płacić podatek osobowy, którym po okresie wolnizny będzie obłożona każda włóka. Wszyscy osadnicy są zwolnieni z powinności wojskowych jakiegokolwiek rodzaju, niezależnie od posiadanego nazwiska. Ponieważ na wydzielonych włókach jest mało drewna nadającego się do budowy domów, dlatego zezwalamy ich posiadaczom po raz pierwszy i jedyny, podobnie jak osadnikom innych wsi szaktułowych, darmo pozyskać niezbędne drewno budowlane z lasu książęcego, jednak nie używać go do niczego innego. Osadnicy mają przy tym wykorzystać do tego celu wpierw całe dobre drewno znajdujące się na ich włókach. Drewno opałowe i krzaki oddajemy do dyspozycji kolonistów i dopuszczamy do ich sprzedaży, podobnie jak ma to miejsce w innych wsiach szkatułowych, bo ziemia musi być przez osadników uczyniona płodną, a zbyciem karczunku mogą oni sobie w tym pomóc i lepiej się zagospodarować. Ale nie powinni oni tego drewna rąbać i sprzedawać, zanim nie zgłoszą takiego zamiaru w leśnictwie w Przezmarku, co pozwoli ustalić, czy przedmiotem handlu nie jest czasem dobre drewno budowlne. Jeżeli na włókach znajdzie sie drewno, które sołtys i osadnicy mogą przeznaczyć na popiół, to połowa zysku z jego sprzedaży należy się kasie książęcej, ale osadnicy mogą popielić dopiero po uprzedniem zezwoleniu nadleśniczego, aby przy produkcji popiołu została zachowana stała procedura, której podlegają wszyscy inni popielarze. Po upływie wolnizny liczba uli pszczelich, które w swoich ogrodach mogą trzmywać sołtys i mieszkańcy wsi, powinna zostać zmniejszona o połowę, albo od każdego starego ula trzeba będzie do szkatuły książęcej zapłacić 15 groszy polskich. Nowe ule pozostają starym zwyczajem wyłączone ze zbioru miodu po pierwszym roku i ta opłata nie będzie pobierana. Ponieważ sołtys wsi ponosi wiele trudu przy sprowadzaniu osadników, dlatego jemu i jego potomkom dane jest tutaj w nagrodę prawo nieodpłatnego wypasu własnego bydła w lasach książęcych, ale bez żadnej obcej krowy w stadzie, pod groźbą kary utraty tego przywileju. Drogi i ścieżki na włókach muszą utrzymywać ich posiadacze na koszt własny. Osadnicy będą też od każdej włóki uiszczać dziesięcinę na rzecz kościoła i wstrzymają się od polowań pod groźbą wysokich kar, gdy zaś kłusownicto jakieś zauważą, mają obowiązek zgłosić to stosownemu urzędowi. 
Ja, nadleśniczy książęcy leśnictw Oberlandu i Natangii, sporządziłem i własnoręcznie podpisałem wiele kopii niniejszego dokumentu oraz opieczętowałem swoją dziedziczną pieczęcią szlachecką do łaskawej ratyfikacji księcia.***

Sporządzono w Królewcu dnia 2 sierpnia 1700 r.
Ludolf Wilhelm von Lüdernitz 

(tłum. K. Madela)

przypisy:
* wcześniej była tu założona przez Krzyżaków w 1330 r. wieś Keyserswalde, zaginęła w XVI w.
** 11 listopad
*** ratyfikacja lokacji Siemian przez króla Prus Fryderyka I miała miejsce 22 kwietnia 1704 r. w Poczdamie.

literatura:
[1] Ostpreußischer Foliant 12842, S. 220 – 223; XX. Hauptabteilung Historisches Staatsarchiv Königsberg in Geheimes Staatsarchiv Preussischer Kulturbesitz. (tłumaczenia za : K. Radzimanowski –„Schwalgendorfer Chronik” 2003)

Nazwa wsi

Wieś otrzymała nazwę Schwalgendorf, czego nie wymieniono w akcie lokacji, gdyż nazwa ta wtedy jeszcze nie istniała. Powstała ona zapewne dopiero w chwili pojawienia się tu pierwszych osadników. W wyjaśnieniu pochodzenia nazwy Schwalgendorf pomocna jest mapa Caspara Hennenbergera z 1576 r. W miejscu obecnych lasów siemianskich widnieje na niej napis „Schwalge W”. Słowo Schwalge oznacza dym, natomiast literę W należy rozumieć jako skrót słowa Warte - strażnica. Chodzi tu o wartownię lasów księcia Prus o nazwie „Dymna Strażnica”, której zadaniem było pilnowanie przed nielegalnym wyrębem drzew i kłusownictwem. Nazwa wsi Schwalgendorf, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza Dymna Wieś, pochodzi zatem od nazwy istniejącej tu wcześniej strażnicy leśnej. Interesujące jest wyjaśnienie, dlaczego w nazwie wsi i strażnicy znalazło się słowo dym. Otóż już od XVI w., a być może jeszcze wcześniej, unosiły się w tym miejscu nad lasami wielkie ilości dymu z obecnych tam smolarni, gdzie w mielerzach wytwarzano węgiel drzewny. Używany był on wtedy powszechnie do wytapiania metali, kowalstwie i gospodarstwach domowych. Mielerzami nazywano kopulaste stosy ściśle ułożonego na wysokość 2,5 m i szerokość 6 m drewna liściastego (buka, grabu, wiązu, klonu, brzozy), obłożone warstwą uszczelniającą z chrustu, choiny, mchu, a od zewnątrz warstwą darniny i ubitej ziemi. Proces wypalania drewna w mielerzach trwał bez dostępu tlenu od 1 do 4 tygodni, zależnie od jego wielkości. W tym czasie z mielerzy, dniem i nocą, wydobywał się gęsty dym, od którego właśnie powstała nazwa tego terenu zapisana na mapie Caspara Hennenbergera z 1576 r. Ślady po mielerzach są widoczne do dziś w okolicy Witoszewa, Solnik, Zimnego Zakątka, jezior Czerwica, Łabądź i Urowiec. Obecnie są to małe wyniesienia gruntu, gdzie pod darnią znaleźć można jeszcze resztki węgla drzewnego. Ostatnią smolarnię w okolicy zbudowano w 1925 r. w Jerzwałdzie, ale działała krótko, gdyż spłonęła w 1927 r. 
Jednak „istnienie w połaci leśnej o nazwie Schwalge obszaru wolnego od lasu znajdującego się między brzegiem Jezioraka i leśnymi smolarniami, jak zapisano to w akcie lokacji, nie pochodziło wyłącznie od pracujących tu smolarni. Odlesienie w tym miejscu powstało głównie po wyrąbaniu i spaleniu rosnącego tu lasu bukowego w celu uzyskania olbrzymich ilości popiołu na potrzeby książęcej huty szkła w pobliskiej wsi Stawki. Ta obecnie nieistniejąca już wieś znajdowała się około 8 km od Siemian. W tamtych czasach wyprodukowanie 1kg szkła wymagało użycia popiołu aż z 3-4 m kubicznych drewna, dlatego huty szkła lokowano w lasach i nazywano leśnymi. Chodziło tu o zawarty w popiele węglan potasowy, który wymywano z popiołu gorącą wodą (ługowanie) i nazywano potażem. Potaż to spolszczenie nazwy niemieckiej Pottasche, która dosłownie oznacza popiół w garnku (Pott-garnek, Asche-popiół). Najlepszy potaż otrzymywano z twardego drewna bukowego, stąd na potrzeby huty szkła w Stawkach spalono cały las bukowy rosnący wtedy na terenie obecnych Siemian. Od końca XIX w. do produkcji szkła stosuje się potaż uzyskiwany syntetycznie. Spowodowało to zanik leśnych hut szkła i zahamowanie masowych wycinek lasów, które w niektórych regionach Europy miały charakter katastrof ekologicznych. Tradycja hutnictwa szkła w okolicy Siemian była kontynuowana w niedalekich Solnikach, gdzie w latach 1859 – 1878 istniała leśna huta szkłaChristiana Korna. Produkowano w niej głównie szkło apteczne.

Pierwsi mieszkańcy Siemian

Akt lokacji Siemian nie mówi, kim byli osadnicy, gdyż ich sprowadzenie było zadaniem dopiero do wykonania przez Christopha Biebera. Niemniej dokument ten zawiera ciekawą informację, która pozwala nam ich zidentyfikować. Mówi on mianowicie o zwolnieniu osadników z powinności wojskowych „niezależnie od nazwiska jakie posiadają”. Zapis ten trzeba rozumieć chyba w ten sposób, że lokatorowi wsi, Krzysztofowi Biberowi, została dana możliwość sprowadzenia osadników nie będących Niemcami. Chodziło tu bez wątpienia o Polaków z Królestwa Polskiego, których nazwiska różniły się przecież od niemieckich. Bezspornego dowodu na to, że byli to Polacy dostarczają raporty wizytatorów szkół w Siemianach i Jerzwałdzie, założonych w tych wsiach w1739 r. Obie te wsie były w tych raportach nazywane wsiami polskimi. Przeszło sto lat po założeniu Siemian, dwudziestego pierwszego grudnia 1823 r., radca Dintersporządził w Dobrzykach wyniki inspekcji tych szkół. O nauczycielu z Siemian,Krystianie Klingerze, napisał: "Ma tylko polskie dzieci”. Klinger zapewnił mnie wprawdzie, że rozumie po niemiecku i potrafi się w razie konieczności rozmówić, ale nie umie uczyć po niemiecku. Prosiłem go, aby przeczytał mi coś po niemiecku, lecz okazało się, że czyta niepewnie i niepoprawnie” [2]. W 1831 r. odnotowano, że w Siemianach jest 96 dzieci w wieku szkolnym, a z 83 chodzących do szkoły tylko 15 rozumie po niemiecku. Rok potem nie było w Siemianach już ani jednego dziecka rozumiejącego po niemiecku. W 1834 r. wizytator szkolny zapisał; „pięcioro dzieci w Siemianach rozumie po niemiecku, pozostałe zaś są w tym języku ćwiczone. Nauczyciel Weidner w Jerzwałdzie pełnił obowiązki, ponieważ nie znalazł się jakiś lepszy człowiek znający język polski. Razem z nim przyszło sześcioro niemieckich dzieci z jego szkoły, czytały jednak i modliły się bez odpowiedniego akcentu, on zaś niczego nie umiał wyjasnić, a tylko paplał bez skłdu i ładu” [2]. Warto w tym miejscu powiedzieć, że tym samym czasie spora część mieszkańców Susza i Zalewa mówiła po polsku, a w programie szkół miejskich obowiązywała nauka języka polskiego. Ludność polska na tych terenach była wyznania protestanckiego, dla której pastorzy w kościołach w Dobrzykach, Zalewie i Kamieńcu odprawiali nabożeństwa w języku polskim. W parafii dobrzyckiej, do której należały Siemiany i Jerzwałd, konfirmacja w 1819 r. odbywała się po polsku. Kościół ewangelicki uznawał bowiem zasadę, że wiernych należy prowadzić do zbawienia wiecznego przy pomocy ich mowy ojczystej. Stąd też takie elementy liturgii jak kazanie, konfirmacja, spowiedź i komunia, chóralny śpiew podczas nabożeństwa powinny się odbywać w języku wiernych. Tymi wiernymi w Siemianach i Jerzwałdzie byli wtedy prawie wyłącznie Polacy. Z biegiem czasu język niemiecki wyparł mowę polską, co było wynikiem świadomej akcji germanizacyjnej w XIX w. Po polskich mieszkańcach Siemian pozostało kilka nazw topograficznych, które widniały jeszcze na mapie Prus z 1871 r. Na mapach późniejszych nazwy te zmieniono na niemieckie. 

literatura:
[2] Martuszewski: „Ludność polska w powiecie morąskim w XIX w.“Olsztyn 1977

Nazwa wsi

Wieś otrzymała nazwę Schwalgendorf, czego nie wymieniono w akcie lokacji, gdyż nazwa ta wtedy jeszcze nie istniała. Powstała ona zapewne dopiero w chwili pojawienia się tu pierwszych osadników. W wyjaśnieniu pochodzenia nazwy Schwalgendorf pomocna jest mapa Caspara Hennenbergera z 1576 r. W miejscu obecnych lasów siemianskich widnieje na niej napis „Schwalge W”. Słowo Schwalge oznacza dym, natomiast literę W należy rozumieć jako skrót słowa Warte - strażnica. Chodzi tu o wartownię lasów księcia Prus o nazwie „Dymna Strażnica”, której zadaniem było pilnowanie przed nielegalnym wyrębem drzew i kłusownictwem. Nazwa wsi Schwalgendorf, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza Dymna Wieś, pochodzi zatem od nazwy istniejącej tu wcześniej strażnicy leśnej. Interesujące jest wyjaśnienie, dlaczego w nazwie wsi i strażnicy znalazło się słowo dym. Otóż już od XVI w., a być może jeszcze wcześniej, unosiły się w tym miejscu nad lasami wielkie ilości dymu z obecnych tam smolarni, gdzie w mielerzach wytwarzano węgiel drzewny. Używany był on wtedy powszechnie do wytapiania metali, kowalstwie i gospodarstwach domowych. Mielerzami nazywano kopulaste stosy ściśle ułożonego na wysokość 2,5 m i szerokość 6 m drewna liściastego (buka, grabu, wiązu, klonu, brzozy), obłożone warstwą uszczelniającą z chrustu, choiny, mchu, a od zewnątrz warstwą darniny i ubitej ziemi. Proces wypalania drewna w mielerzach trwał bez dostępu tlenu od 1 do 4 tygodni, zależnie od jego wielkości. W tym czasie z mielerzy, dniem i nocą, wydobywał się gęsty dym, od którego właśnie powstała nazwa tego terenu zapisana na mapie Caspara Hennenbergera z 1576 r. Ślady po mielerzach są widoczne do dziś w okolicy Witoszewa, Solnik, Zimnego Zakątka, jezior Czerwica, Łabądź i Urowiec. Obecnie są to małe wyniesienia gruntu, gdzie pod darnią znaleźć można jeszcze resztki węgla drzewnego. Ostatnią smolarnię w okolicy zbudowano w 1925 r. w Jerzwałdzie, ale działała krótko, gdyż spłonęła w 1927 r. 
Jednak „istnienie w połaci leśnej o nazwie Schwalge obszaru wolnego od lasu znajdującego się między brzegiem Jezioraka i leśnymi smolarniami, jak zapisano to w akcie lokacji, nie pochodziło wyłącznie od pracujących tu smolarni. Odlesienie w tym miejscu powstało głównie po wyrąbaniu i spaleniu rosnącego tu lasu bukowego w celu uzyskania olbrzymich ilości popiołu na potrzeby książęcej huty szkła w pobliskiej wsi Stawki. Ta obecnie nieistniejąca już wieś znajdowała się około 8 km od Siemian. W tamtych czasach wyprodukowanie 1kg szkła wymagało użycia popiołu aż z 3-4 m kubicznych drewna, dlatego huty szkła lokowano w lasach i nazywano leśnymi. Chodziło tu o zawarty w popiele węglan potasowy, który wymywano z popiołu gorącą wodą (ługowanie) i nazywano potażem. Potaż to spolszczenie nazwy niemieckiej Pottasche, która dosłownie oznacza popiół w garnku (Pott-garnek, Asche-popiół). Najlepszy potaż otrzymywano z twardego drewna bukowego, stąd na potrzeby huty szkła w Stawkach spalono cały las bukowy rosnący wtedy na terenie obecnych Siemian. Od końca XIX w. do produkcji szkła stosuje się potaż uzyskiwany syntetycznie. Spowodowało to zanik leśnych hut szkła i zahamowanie masowych wycinek lasów, które w niektórych regionach Europy miały charakter katastrof ekologicznych. Tradycja hutnictwa szkła w okolicy Siemian była kontynuowana w niedalekich Solnikach, gdzie w latach 1859 – 1878 istniała leśna huta szkłaChristiana Korna. Produkowano w niej głównie szkło apteczne.

Powrót na górę