plenfrderuesuk

Dobrzyki - Dobrzyki

Siemiany legenda o białym chłopie

Wiele lat temu żył Siemianach bogaty kupiec Herman, miał przepiękną córkę o imieniu Luba. Córka dorastała w towarzystwie drwala Gerhardta, co bardzo nie podobało się ojcu. Jednocześnie o jej względy zabiegał leśniczy z Starych Siemian Rudolf Shchwalendorf, człowiek zły i podstępny, to w nim Herman upatrywał przyszłość swojej córki.

Ta, niezdecydowana miała coraz więcej adoratorów, pojawili się: syn młynarza Jan, syn Christiana Korna właściciela huty szkła z pobliskich Solnik – Alfred oraz rybak Zygfryd. Podczas rozmowy z Rudolfen ten podsunął ojcu rozwiązanie problemu niezdecydowania Luby i stanowczego odesłania zalotników, oczywiście korzystne dla siebie. Zaproponował aby wszyscy zalotnicy spotkali się o północy w lesie i ten który pierwszy dojdzie do domu Hermanów temu panna rękę da. Staremuy Hermanowi pomysł spodobał się, Luba też się na to zgodziła wierząc, że jej Gerhardt szybko znajdzie drogę.


Luba zebrała zalotników i wyjawiła im swoją wolę; podczas najbliższego nowiu spotkają się wszyscy na wieczerzy u Hermanów a później pójdą do lasu na rozstaje pięciu dróg i o północy ruszą w drogę powrotną, każdy sam. Jak kazała tak zrobili, Rudolf tak kluczył po lesie, że po chwili wszyscy oprócz Gerhardta stracili orientację. Czas odmierzali lampą oliwną, która oświetlała im drogę, gdy ta zgasła ruszyli do Siemian. Wszyscy ruszyli biegiem, tylko Gerhardt przyklęknął wspomniał swą ukochaną, pomodlił się i ruszył.

Jan, Alfred i Zygfryd skołowani przez Rudolfa dotarli do swoich domostw dopiero wieczorem. Gdy Rudolf oddalił się od swoich konkurentów i skrył za dorodnym jałowcem aby zgubić podążających za nim, opadła tak gęsta mgła, że nic nie widział a jego ubranie wydawało się białe. Co postąpił kilka kroków uderzał w drzewo, co poczuł stopami twardy grunt ścieżki to ta prowadziła go do bagna lub jeziora. Utrudzony zjawił się w Siemianach w samo południe, by być świadkiem radości Luby i Gerhardta. Zły, przeklinając siarczyście wrócił do lasu i nikt go więcej nie widział.

Nazajutrz smolarze idący do kościoła zobaczyli na rozstaju pięciu dróg drewnianą postać mężczyzny w białym surducie. To ponoć Rudolf ukarany tak za swoje oszustwa. Legenda mówi, że zły czar pryśnie i wróci do swojej postaci, gdy zbłąkany podróżny zapłacze nad jego losem i podziękuje mu za wskazanie drogi. Jak widać to się jeszcze nie przydarzyło.

Białego Chłopa możemy zobaczyć podczas wycieczki z Siemian do jeziora Jasnego, a przechodząc koło leśniczówki Szwalewo zobaczyć Jagerstein – kamień myśliwych ustawionych tu ku pamięci leśniczego zamordowanego w latach 20 XX w przez kłusowników a także „Czarną Tablicę” prastary słup graniczny pomiędzy Prusami Wschodnimi i Zachodnimi.


fotografia z Mohrunger Heimatkreis-Nachrichten nr 104 information / 2004

KOMENTARZ

Nikt właściwie nie potrafi dziś wyjaśnić, dlaczego w leśnym pustkowiu ustawiono tę drewnianą figurę. Wiadomo tylko tyle, że wcześniej stał tu jasny, granitowy kamień, prawdopodobnie z wyrzeźbionym zarysem postaci ludzkiej, który okoliczna ludność nazwała Białym Chłopem. Służył on za punkt orientacyjny i drogowskaz na skrzyżowaniu leśnych dróg prowadzących do Jerzwałdu, Siemian, Fabianek i Januszewa. 
W wyjaśnieniu pochodzenia tej tajemniczej rzeźby pomocny może być fakt, że w najbliższej okolicy znajdowało się niegdyś kilka kamiennych posągów. Znane są okazy z Susza, Różnowa, Mózgowa, Gałdowa, Boreczna (zniszczona) i Dzierzgonia (zaginęła), obecnie znajdują się one przed budynkiem Muzeum Archeologicznego w Gdańsku. Dotychczas ustalono istnienie 21 takich posągów na terenie sięgającym aż do Bartoszyc, którym historycy nadali wspólną nazwę „kamiennych bab”. Wszystkie te figury wykonane są z granitowych eratyków i posiadają wysokość od 1,0 do 1,50 metrów. Do ich wykonania dobrano takie głazy polne, którym po nieznacznej obróbce dłutem nadano ten sam wzór. Są to postacie uzbrojonych mężczyzn w pozycji stojącej. Mężczyźni trzymają róg w prawej ręce, lewe ramię jest nieco uniesione i zgięte, a przy boku przypasany jest miecz. Twarz figury posiada zawsze zaznaczone oczy i nos, czasem usta i brodę. Niekiedy jej głowa nakryta jest szpiczastym hełmem, często mylonym z czapką. Niektóre spośród figur mają zatarte atrybuty wojownika lub nie posiadają ich wcale. Do dziś nieznana jest funkcja tych posągów i wyrażana przez nie treść. Najczęściej określa się je jako przedstawienia słowiańskich lub pruskich bóstw, albo sugeruje się, że są to tzw. pomniki kommemoratywne, czyli nagrobki. Powstanie rzeźb datuje się na okres od VI w. do XIII w. Co do wykonawców nie osiągnięto zgodności w poglądach, ale większość badaczy skłonna jest przyjąć, że rzeźbiarzami byli pogańscy Prusowie, podbici przez Krzyżaków w XIII w. Przeszkodą w określeniu pochodzenia, wieku, znaczenia i wykonawców posągów jest brak figur w ich pierwotnym miejscu postawienia i wiadomości, gdzie dokładnie stały. 
Wobec posiadanej wiedzy o kamiennych figurach pruskich, można przypuszczać, że na miejscu Białego Chłopa stała kiedyś „kamienna baba”. Wskazują na to atrybuty Białego Chłopa: broda i szpiczasta czapeczka, elementy obce folklorowi tych ziem. Kamienny Biały Chłop zniknął pewnego dnia ze skrzyżowania leśnych dróg, ale nie wiadomo dokładnie kiedy i co się dalej z nim stało. Był to zapewne powód dla przedwojennych cieśli z Siemian do wystrugania drewnianego Białego Chłopa i ustawienia w miejscu pierwowzoru. Prawdopodobnie odtworzyli oni przy tym postać oryginału. Twórcy pomalowali korpus figury na biało, a jej oblicze na czarno. Kolory te symbolicznie nawiązują do nazw dwóch pobliskich jezior - jeziora Jasnego (zwanego też Białym) i jeziora Czarnego. 
W 1945 r. żołnierze radzieccy odstrzelili Białemu Chłopu głowę. Z biegiem czasu rzeźba uległa zniszczeniu wskutek działań czynników atmosferycznych, podlegała też dewastacji ludzkiej i pewnego dnia ponownie zniknęła. W 1990 r. artystyczną wersję posągu wykonał prof. Julian Pałka. Z powodu malowania na rzeźbie „grafitii”, została ona przeniesiona do pobliskich Solnik, gdzie znajduje się pod opieką jego córki. Obecna kopia „Białego Chłopa” wykonana została w 1997 r. przez rzeźbiarza Marka Łukasika na podstawie przedwojennego zdjęcia figury. Stało się to dzięki inicjatywie charyzmatycznego podleśniczego Benedykta Kowalskiego z Jeziorna i Gerharda Mischke z Siemian oraz wsparciu finansowym Hansa-Joachima Bohle z Hamburga i Lucjana Chożelskiego z Hotelu Zamek w Siemianach.

Opracował Kazimierz Madela z Jerzwałdu

Czytaj dalej...

Zatopiony kościół w jeziorze Jasne

Jerzwałd i jezioro Jasne.

Niedaleko Jerzwałdu znajduje się jezioro Jasne, które od 1995 r. jest rezerwatem przyrody. Błękit i przeźroczystość wody tego jeziora fascynuje od lat mieszkańców okolicznych wsi, turystów i naukowców. Na mapie z 1871 r. zapisano jego nazwę jako Gesnar. Pochodzi ona od słowa staropolskiego Jesnar (jasny), gdzie nastąpiła zmiana przedrostka je na ge. Okazuje się, że do 1945 r. mieszkańcy Siemian używali polskiej nazwy jeziora. We wspomnieniach przedwojennego mieszkańca Jerzwałdu zapisana została niezwykła opowieść o tym jeziorze*.


„Zatopiony kościół w jeziorze Jasne”. 

„W lasach rozciągających się wzdłuż drogi z Siemian do Jerzwałdu, w niewielkim oddaleniu od drewnianej figury zwanej „Białym Chłopem“, znajduje się kilka małych jeziorek leśnych. Na szczególną uwagę zasługuje jedno z nich, zwane Jasnym. Woda jest w nim nie tylko niezwykle przezroczysta, lecz również bardzo głęboka. Zimą jezioro rzadko zamarza, a latem woda jest w nim chłodna i orzeźwiająca. Jednak coś niesamowitego i zgubnego wydarzyć się może nad Jasnym, gdy ktoś jego nad jego brzegiem zachowywać się będzie nieostrożnie i nierozważnie. Jednak zajść to może jedynie nocą i tylko w czasie pełni księżyca. Wtedy właśnie z toni Jasnego wynurzają się trzy grube powrozy, które jakby ciągnięte przez niewidzialną rękę podnoszą się z głębin i wijąc się opadają w różnych miejscach na brzeg porośnięty mchem i szuwarami. Tam też leżą w ciemności, jakby zagubione i zapomniane. Jednak tego, który je tam znajdzie, nakłaniają jakby, aby je pochwycił i uniósł. Wielkie niebezpieczeństwo grozi jednak śmiałkowi, który ujmie je w ręce. Dwa powrozy niosą bowiem pewną śmierć dla ciekawskiego znalazcy. Gdy człowiek, może z nadzieją wyciagnięcia jakiegoś skarbu, pochwyci jeden z nich, natychmiast zostanie wciągnięty w otchłań Jasnego. Nikt i nic nie jest w stanie uratować nieszczęśnika, zginie on nieuchronnie w głębinie wodnej. Trzeci powróz, nie różniący się wyglądem od dwóch pozostałych, nie niesie ze sobą żadnego niebezpieczeństwa. Jeśli właśnie on zostanie wzięty w dłonie i pociągnięty, poruszy dzwon kościoła zatopionego w jeziorze Jasnym. Dźwięk dzwonu dochodzący z głębin jest podobno niezwykle piękny, czysty i pełny. A kto go usłyszy, odczuje głębokie ukojenie duszy i na dalsze życie zostanie oświecony, czemu będzie towarzyszyło wielkie i trwałe szczęście. Jednak już od dawna nikt nie odważył się na próbę chociażby dotknięcia jednego z powrozów. Wyglądają one bowiem nadal tak samo i nawet najdrobniejszy szczegół nie pozwala rozpoznać powrozu prowadzącego do kościoła. Kościół pogrążył się w odmętach powstałego nagle jeziora Jasnego za karę, że mieszkańcy Siemian i Jerzwałdu upadli w wierze w Boga. W tamtych odległych czasach Jerzwałd był bliżej tego kościoła. Wieś znajdowała się na szerokim cyplu Jeziora Płaskiego, tam gdzie dzisiaj są Krupówki. Po zatopieniu kościoła mieszkańcy Siemian i Jerzwałdu musieli przemierzać daleką drogę do kościoła w Dobrzykach. Biedni chodzili pieszo, gdyż właśnie oni zbyt często zapominali o modlitwie w starym kościele. Bogatsi jeździli do Dobrzyk bryczkami, a zimą saniami, jakby w nagrodę za to, że byli pobożniejsi. Jednak i oni z biegiem czasu upadli w gorliwości częstego odwiedzania kościoła w Dobrzykach. Mieszkańcy Jerzwałdu byli jednak zawsze ludźmi roztropnymi, stąd jeden z nich wymyślił, aby wybudować nową wieś bliżej Dobrzyk. I tak powstał obecny Jerzwałd. Wkrótce jednak i na nowym miejscu niektórzy popadli w lenistwo tak dalece, że ksiądz z Dobrzyk przybywł do Jerzwałdu i odprawiał modły w budynku szkolnym. Większość mieszkańców ceniła sobie jednak bliskość kościoła w Dobrzykach i odwiedzała go wiernie i często. Pewnego razu jeden z mieszkańców Jerzwałdu, wcale nie największy biedak, postanowił zatroszczyć się o polepszenie swego losu. Zdecydował się szukać szczęścia zatopionego w Jasnym, na nic zdały się ostrzeżenia innych, które puszczał mimo uszu. Śmiałek ten nocą wybrał się przy pełni księżyca nad Jasne, a tam odnalazł i uchwycił niewłaściwą linę. Natychmiast też został wciągnięty w odmęty jezior i zginął marnie. Od tego czasu ludzie unikają Jasnego podczas pełni księżyca i to zarówno w dzień, jak i w nocy. Korzystają jednak z niego w pozostałe upalne dni letnie, zażywając kąpieli w jego chłodnej toni. Od kiedy jednak mieszkańcy Jerzwałdu wybudowali kąpielisko nad jeziorem Płaskim, czynią to jedynie mieszkańcy Siemian. Plażę w Jerzwałdzie wybudowano również dlatego, aby ktoś z Jerzwałdu nigdy więcej nie uległ pokusie chwycenia powrozu nad jeziorem Jasnym. Mieszkańcy Siemian dodatkowo uważają, że w głębinie Jasnego spoczywa zatopiony skarb staropruski. Jednak nie ważą się go szukać i do dziś unikają Jasnego podczas pełni księżyca, w nocy i w dzien. A mieszkancy Jerzwałdu kąpią się na swojej plaży, ze szczególnym upodobaniem właśnie podczas pełni księżyca.

(tłum. K. Madela Jerzwałd) http://cialishowtobuy.com/


Kurt Dietrich: „Sehnsucht nach Gerswalde“ (Tęsknota za Jerzwałdem).

Czytaj dalej...

Park Krajobrazowy Pojezierza Iławskiego

Park Krajobrazowy Pojezierza Iławskiego został utworzony w 1993 roku. W jego granicach znajdują się fragmenty pięciu gmin, w tym również Gmina Zalewo. Park wraz ze strefą ochronną zajmuje powierzchnię 43083 ha.

Siedziba Zarządu Parku znajduje się w Jerzwałdzie (Gmina Zalewo). Na obszarze Parku Krajobrazowego Pojezierza Iławskiego znajduje się 31 jezior, z najdłuższym w Polsce jeziorem Jeziorak, które ma długość 27km. Teren Parku ma bardzo bogatą szatę roślinną i zwierzęcą. Na jego terenie znajdują się również interesujące pod względem historycznym miejsca, z ruinami zamków, pałaców tj. Kamieniec, Szymbark, Januszewo, Przezmark.

Rozległe lasy, jeziora i piękne krajobrazy powodują, że teren Parku jest atrakcyjny turystycznie. Oprócz Iławy występuje tu kilka małych miejscowości turystycznych: Siemiany, Makowo, Matyty. Główny rodzaj turystyki uprawianej i preferowanej na terenie Parku to żeglarstwo, kolarstwo oraz wędrówki piesze.

Więcej informacji można home page uzyskać stronie

 

Turystyka

Zalewo posiada możliwości turystycznego zagospodarowania brzegu jeziora Ewingi. Możliwe jest tam usytuowanie ośrodka turystyki wodnej z przystanią, wypożyczalnią sprzętu wodnego, kąpieliskiem i plażą. Jezioro Ewingi jest połączone kanałem z Jeziorakiem i dalej z kanałem Elbląskim. W niektórych jednostkach osadniczych istnieją korzystne warunki do prowadzenia agroturystyki między innymi: Witoszewo, Gubławki, Jerzwałd, Dobrzyki, Karpowo. Wykorzystując teren Parku, gmina Zalewo może zwiększyć swoją atrakcyjność turystyczną.

 

Warto zobaczyć

  • Kościół parafialny pw. św. Jana w stylu gotyckim z XIVw w Zalewie.
  • Baszta gotycka z XVw w Zalewie.
  • Kościół parafialny pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w stylu gotyckim z XIVw w Borecznie.
  • Kościół parafialny pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w stylu gotyckim z XIVw w Dobrzykach.
  • Pałac barokowy z XIIIw w Jaśkowie.
  • Budynek mieszalny w zespole pałacowym z XIXw w Jaśkowie.
  • Pałac murowany neogotycki z 1869roku w Bądkach.
  • Budynek Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Zalewie z 1928roku.
  • Pałac w Pozortach z pierwszej połowy XXw.
Czytaj dalej...

Pałac w Kamieńcu

Pałac w Kamieńcu – późnobarokowy pałac w Kamieńcu, budowany na zlecenie Conrada Fincka von Finckenstein w pierwszej połowie XVIII w. wedle projektu osiadłego w Prusach Wschodnich angielskiego architekta Jana von Collasa. Wchodził w skład majątku ziemskiego (ordynacji) rodu Finckensteinów. Budowa trwała cztery lata, a zakończono ją w 1720 roku. Pałac został zbudowany w stylu francuskiego baroku.
 
Został splądrowany i nieznacznie uszkodzony w styczniu 1945 r. przez Armię Czerwoną. Od 1945 pałac był sukcesywnie obrabowywany z elementów wyposażenia przez szabrowników. W 1947 roku został wzniecony pożar dla zatarcia śladów szabru, który strawił cały dach.

Pałac usytuowany frontem ku zachodowi miał dwa boczne, do przodu wysunięte ryzality (północne i południowe) i środkowy cofnięty, ozdobiony trójkątnym tympanonem. Część środkowa pałacu miała wymiary 65,5 m x 83,5 m, dwupiętrowe skrzydła boczne zajmowały powierzchnię o jednakowych wymiarach 65,5 m x 83,5 m. Nakryty był wysokim, łamanym dachem, krytym dachówką. Wykonane z piaskowca detale architektoniczne nawiązywały do form rokokowych. Mansardowy dach wykonany był z zielonej glazurowanej cegły i miał 12 kominów wylotowych w kolorze lśniącego granatu. Całość dachu zdobiła frontowa attyka, składająca się z czterech rzeźb figuralnych, przedstawiających Alegorię Czterech Pór Roku: Jowisz, Junona, Herkules i Wenera.

W otoczeniu pałacu urządzono na wzór francuski rozległy ogród z romantyczną grotą ogrodową. Do dziś zachowały się fragmenty kanałów łączących go z pobliskim jeziorem – rezerwatem przyrody Gaudy.

Do nowej rezydencji Finckensteinów z racji jej urody, przepychu, bogatego wystroju wnętrz oraz otaczających pałac ogrodów i parku, przylgnęła nazwa wschodniopruskiego Wersalu.

 

 
Czytaj dalej...

Zamek krzyżacki w Przezmarku

Pierwszy zamek krzyżacki w Przezmarku został wzniesiony z drewna w II połowie XIII w. Wznoszenie nowego, tym razem z cegły, zainicjował komtur dzierzgoński Luter z Brunszwiku, pełniący równocześnie obowiązki wielkiego szatnego zakonu. Obiekt stanął na miejscu dawnego grodu pruskiego; prace trwały od 1316 do 1331. Początkowo na zamku rezydował prokurator krzyżacki, następnie obiekt stał się siedzibą wójta. Chociaż zamek położony był w bardzo dogodnym do obrony miejscu, w 1410 został przejęty bez walki przez wojsko Władysława Jagiełły, by już rok później wrócić do Krzyżaków na mocy I pokoju toruńskiego (1411). W 1414 obiekt został ponownie zdobyty przez wojska polskie i poważnie zniszczony, jednak wrócił do zakonu, który – wobec doszczętnego zniszczenia pobliskiej warowni dzierzgońskiej – dokonał poważnej rozbudowy i wzmocnienia zamku. W 1437 zamek stał się siedzibą komtura, przeniesiono również do niego sąd ziemski. Mimo tego zamek został zdobyty przez mieszczan z Elbląga w czasie wojny trzynastoletniej, po czym odbity przez Krzyżaków, a następnie oblegany przez wojska polskie. Udało im się jednak zdobyć tylko obszar przedzamcza.
 
Począwszy od 1508 zamek znajdował się w rękach biskupów pomezańskich, a od 1521 w rękach prywatnych rodzin von Egmon i von Werdte. W związku z tym w latach 80. XVI wieku przeszedł kolejną przebudowę, która miała uczynić z niego rezydencję w miejsce budowli typowo obronnej. W 1626 właściciele Przezmarka poparli Szwedów i kilkakrotnie udostępnili im zamek w celu zaopatrywania w żywność. W czasie potopu szwedzkiego podupadły budynek stał się stałą kwaterą szwedzką. Przez cały XVIII i XIX wiek obiekt, chociaż mieścił Urząd Ziemski, był poważnie zaniedbany, a proces jego popadania w ruinę został przypieczętowany, gdy pod koniec XVIII stulecia rozpoczęto rozbiórkę murów w celu pozyskania budulca na folwark i zbór ewangelicki. W roku 1935 podjęto nieukończone prace konserwatorskie oraz porządkowanie ruin. Z kolei w 1958 wieża i zachowane obiekty na przedzamczu zostały zaadaptowane na ośrodek wczasowy (wzniesiono wówczas zespół drewnianych domków turystycznych). Obecnie zamek jest w rękach prywatnych, na jego terenie rozpoczęły się prace renowacyjne i częściowa odbudowa. Obiekt jest udostępniany turystom.
Czytaj dalej...

Rudnia (dawniej Rohden)

Historia

Dwór z 1905 roku. - W latach 20. XX w. należał do Neumannów.


Budynek wzniesiony na rzucie prostokąta. Przekryty dachem, od frontu ganek wsparty na czterech filarach.


Zachował się niewielki park.

Czytaj dalej...

Gubławki (dawniej Gablauken)

W odległości ok. 20 km od Iławy, na cyplu oblewanym przez wody zatoki Kraga, z której wychodzi Kanał Elbląski, leży wieś Gubławki założona na miejscu pruskiej osady roku przez polskich osadników ze szlacheckiego rodu Przyjemskich herbu Rawicz w 1392.

Nazwa wsi pochodzi od pruskiego imienia Guby i słowa lauks używanego przez Prusów dla oznaczenia łanu pól albo łąk, stąd Gubławki (Gubylauken) czyli lauksy Gubego.

Z rąk Przyjemskich Gubławki przeszły we władanie Augusta von Dovgerloch. W okresie lat 1660 – 1747 Gubławki i sąsiednia rybacka wioska Wieprz (Weppren), wchodziły w skład dóbr polskiego rodu Jaskich rezydujących w niedalekim Jaśkowie (Jaskendorf), od nich w roku 1880 majątek Gubławki liczący 25 włók gruntów kupił spowinowacony z nimi Karl Finck von Finckenstein, który tam wybudował dwór ziemski, dla zarządcy swych dóbr.

powierzchni 3 morgi. W piwnicach dworu mieściły się pomieszczenia kuchenne oraz spiżarnia zajmująca 7 izb, na parterze były biura zarządcy dóbr, jadalnia, 4 pokoje mieszkalne i trzy sypialnie. Na pierwszym piętrze przeznaczonym dla właściciela dóbr i jego gości urządzono 13 pokoi gościnnych, powyżej I-go piętra był strych.

Zabudowania inwentarskie majątku składały się z 9 szop murowanych i spichrza mieszczącego 1500 cetnarów zboża, na strychu spichrza mieściło się 120 fur spyży zaś w piwnicy 1000 cetnarów ziemniaka. Prócz tego była powozownia, obora, stajnia i świniarnia.

Robotnicy folwarczni oraz oficjaliści dworscy mieszkali w dwóch domach dwurodzinnych z trzypokojowymi mieszkaniami i w 3 dużych domach dla 13 rodzin, położonych w sąsiedztwie dworu.

Od roku 1912 we dworze w Gubławkach po śmierci męża Karla zamieszkiwała samotnie jego owdowiała żona hrabina Helene Finck von Finckenstein i wtedy dwór w Gubławkach otrzymał nazwę wdowiej siedziby.

Po hrabinie Helenie w 1925 roku dwór i dobra w Gubławkach odziedziczył jej syn Hans Joachim graf Finck von Finckenstein, który był ostatnim właścicielem dworu i dóbr w Gubławkach.

Dwór zbudowany z czerwonej cegły i posadowiony na kamiennej podmurówce stanął na wzgórzu położnym w bezpośredniej bliskości jeziora, jest budowlą dwukondygnacyjna, zbudowaną na planie litery „T”. Front dworu skierowany jest na stronę wschodnią a jego pozostała część wychodzi ku brzegom zatoki Kraga w kierunku południowym.

Ozdobą dworu w Gubławkach były dwie werandy porośnięte winną latoroślą oraz duże schody zewnętrzne wiodące z czworokątnego dziedzińca do wnętrza budowli.

Od strony jeziora do dworu przylegały dwa przedzielone trawnikiem ogrody o łącznej powierzchni 3 morgi. W piwnicach dworu mieściły się pomieszczenia kuchenne oraz spiżarnia zajmująca 7 izb, na parterze były biura zarządcy dóbr, jadalnia, 4 pokoje mieszkalne i trzy sypialnie. Na pierwszym piętrze przeznaczonym dla właściciela dóbr i jego gości urządzono 13 pokoi gościnnych, powyżej I-go piętra był strych.

Zabudowania inwentarskie majątku składały się z 9 szop murowanych i spichrza mieszczącego 1500 cetnarów zboża, na strychu spichrza mieściło się 120 fur spyży zaś w piwnicy 1000 cetnarów ziemniaka. Prócz tego była powozownia, obora, stajnia i świniarnia.

Robotnicy folwarczni oraz oficjaliści dworscy mieszkali w dwóch domach dwurodzinnych z trzypokojowymi mieszkaniami i w 3 dużych domach dla 13 rodzin, położonych w sąsiedztwie dworu.

Od roku 1912 we dworze w Gubławkach po śmierci męża Karla zamieszkiwała samotnie jego owdowiała żona hrabina Helene Finck von Finckenstein i wtedy dwór w Gubławkach otrzymał nazwę wdowiej siedziby.

Po hrabinie Helenie w 1925 roku dwór i dobra w Gubławkach odziedziczył jej syn Hans Joachim graf Finck von Finckenstein, który był ostatnim właścicielem dworu i dóbr w Gubławkach.


autor: Wiesław Niesiobędzki

 

 

Czytaj dalej...

Wielki Dwór (dawniej Ankern)

Budynek wzniesiony na rzucie prostokąta, dwukondygnacjowy, przekryty dachem naczółkowym. Elewacje wzdłużnie siedmioosiowe. Pośrodku fasady ganek w formie wielobocznego ryzalitu, z tarasem, poprzedzony szerokimi schodami. Na osi elewacji ogrodowej dostawiona była duża, drewniana weranda, ażurowa, wsparta na kolumnach, które podtrzymywały drewniane belkowanie tarasu. Zachowała się oryginalna stolarka, sufity stiukowe.
Park

Park ze zróżnicowanym drzewostanem i stawem.

Czytaj dalej...