plenfrderuesuk

Dobrzyki (14)

Wspomnienia Haliny Śledzik Wyróżniony

Pierwsi polscy osadnicy przybyli do Dobrzyk 20 maja 1945 r., było to kilka rodzin wracających z tułaczki wojennej. We wsi (noszącej wówczas niemiecką nazwę Weinsdorf) mieszkało też kilku polskich robotników przymusowych, wśród nich nauczycielka

Helena Mioduszewska.

To z jej inicjatywy

 już 1 września 1945 r. rozpoczęła swoją działalność

szkoła, jako pierwsza powojenna placówka na ziemi Zalewskiej i jedna z pięciu
w powiecie. Lekcje odbywały się wówczas w domu, gdzie później zamieszkał Michał
Ogonowski, gdyż we właściwym budynku szkoły stacjonowali żołnierze. Uczniowie byli
w bardzo zróżnicowanym wieku i pochodzący z różnych stron Polski, co było efektem
wojny i okupacji, a potem przyjazdu ich rodzin na Ziemie Odzyskane. Stopniowo
uporządkowano właściwą szkołę położoną obok drogi Zalewo - Susz z lewej strony.
Wówczas kierownictwo placówki objął Józef Mioduszewski, brat Heleny. Warto
nadmienić, iż trzecia z rodzeństwa Mioduszewskich - Kazimiera, była założycielką
(w 1946 r.) i długotrwałą kierowniczką szkoły w Jerzwałdzie. Personel nauczycielski
zasiliło rodzeństwo Kostrzewów: Elżbieta i Reinhard, którzy byli autochtonami
pochodzącymi spod Stawigudy. Reinhard Kostrzewa zasłynął jako organizator życia
kulturalnego na wsi. Organizował inscenizacje, w których brali udział dorośli i dzieci,
pięknie też malował. Przedstawienia wystawiano w wiejskiej świetlicy położonej naprzeciw szkoły. Niestety, świetlica ta z powodu bezmyślności ludzi po pewnym czasie została zdewastowana.

Od 1950 r. szkoła działała już jako pełna siedmioklasówka. Rok szkolny 1953/54 przynosi duże zmiany w kadrze nauczycielskiej. Odchodzą Kostrzewo wie, a na ich miejscu rozpoczynają pracę: Janina Kamińska, E. Kruszewska i Lucjan Złotkowski; kierownikiem jest nadal Józef Mioduszewski.


Następne zmiany zachodzą w roku szkolnym 1955/56. Odchodzi kierownik Mioduszewski i nauczyciel Złotkowski. Kierownictwo szkoły obejmuje młody absolwent liceum pedagogicznego - Stanisław Parzęcki, który będzie je piastował do 1975 r. Ze starej kadry pozostała Janina Kamińska, a dochodzą nauczyciele: Maria Głowacka i Helena Tomczyk. W następnym roku odchodzi Helena Tomczyk, a na jej miejsce zaczyna pracować pochodzący z Dobrzyk Jan Nidzgorski, który będzie pracować w niej do emerytury w 1990 r., a od 1975 r. także jako dyrektor. Jako siedmioklasowa szkoła z czterema nauczycielami będzie funkcjonować do 1964 r. Do tego czasu pracowali w niej jeszcze: Jan Skrajda (3 lata), Justyna Lewczyk (5 lat), Jan Lichacz (1 rok), Bronisława Dziurdzia (1 rok). W roku szkolnym 1961/62 podejmuje pracę Stanisław Bulski, który przepracowuje w niej do emerytury w 1991 r.
Rok szkolny 1964/65 przynosi zmianę w postaci zwiększonej do pięciu nauczycieli kadry. Zasila ją absolwent szkoły w Dobrzykach - Witold Lewicki. Nowy przełom to rok 1966/67 - wprowadzenie ośmiolatki. Zwiększa się obsada nauczycieli do sześciu osób. Odchodzi do innej szkoły pracująca tu trzy lata Maria Homza - Nike, zaczynają natomiast pracę absolwentki liceum pedagogicznego, a także szkoły w Dobrzykach: Mirosława Kobus i Krystyna Słomiana. Godnym uwagi jest fakt istnienia przy placówce Szkoły Przysposobienia Rolniczego, powołanej w roku szkolnym 1965/66. Przedmiotów zawodowych uczyli w niej inżynierowie rolnictwa z pobliskich PGR, a ogólnokształcących - nauczyciele szkoły. W czwartym roku funkcjonowania szkoła ta została rozwiązana z powodu małej liczby uczniów.
• Dobrą tradycją szkoły w Dobrzykach było organizowanie Dnia Dziecka na wyspie Czaplak. Po raz pierwszy taki wyjazd nastąpił 1 czerwca 1964 r. Przeżycia dla dzieci nie do opisania. Po pierwsze, przejazd na wyspę brodem z Polajn. Przewoźnicy,

to ojcowie dzieci, którzy udostępnili swoje konie i wozy. Ileż pisków, gdy woda sięgała stóp małych pasażerów! A sam pobyt na wyspie to też nie lada atrakcja: wędkowanie, różne zawody sportowe dla dzieci i ich rodziców, bufet z napojami, kanapkami i słodyczami, który przyjechał wraz z kierowniczką miejscowego Klubu Rolnika. Taki dzień to mnóstwo wrażeń. Wyspa Czaplak była miejscem wypoczynku uczniów szkoły jeszcze wielokrotnie.
Ciekawa inicjatywa nauczycieli to sportowe spotkania kilku szkół z okazji Dnia Sportu, co miało miejsce na początku czerwca. Spotykały się społeczności szkolne Dobrzyk, Jerzwałdu i Tabor na zmianę w poszczególnych miejscowościach, do których zawodnicy i ich opiekunowie dojeżdżali rowerami. W ten sposób zacieśniały się więzi między nauczycielami, uczniami i ich rodzicami, a i rywalizacja była bardziej ekscytująca.
W 1973 r. następuje zasadnicza zmiana w bazie mieszkaniowej dla nauczycieli. Zostaje wykupiony dom od Bronisława Kobusa i przeznaczony na Dom Nauczyciela, w którym uzyskuje się dwa rodzinne mieszkania z centralnym ogrzewaniem, wodą, wc. Podobny remont przeprowadzono w mieszkaniu dyrektora szkoły, przez co i szkoła uzyskuje częściowo bieżącą wodę. W tym też roku zostaje zlikwidowana czteroklasowa Szkoła Podstawowa w Matytach z powodu małej liczby dzieci,

Zmienia się obwód szkolny w Dobrzykach, zostaje poszerzony o miejscowości: Kupin, Półwieś, Witoszewo, Gajdy, a także, na prośbę rodziców, uczniów z Siemian. Szkoła liczy teraz ponad 240 uczniów pracujących w 12 oddziałach.

Corocznie organizuje się wiele wycieczek dla uczniów klas młodszych i starszych, by poznawali ciekawe miejsca naszego kraju. Tradycją stały się konkursy ekologiczne klas trzecich całej gminy, szkoła współpracuje też z Parkiem Krajobrazowym Pojezierza Iławskiego i Wzgórz Dylewskich z siedzibą w Jerzwałdzie. Uczniowie jeżdżą tam na lekcje i ścieżki dydaktyczne, pracownicy siedziby Parku odwiedzają szkołę z prelekcjami.
Z inicjatywy nauczycielki przyrody, Krystyny Gajcy, w drugiej połowie października szkoła organizuje imprezę środowiskową, Święto Pola. Po raz pierwszy było to 19 października 2002 r. W jej przygotowanie angażują się nie tylko dzieci, ale i ich rodzice. Występy artystyczne, sportowe, zmagania na wesoło rodziców i dzieci, wspólne śpiewy, a także konkursy na „kartoflanego dziwaka", czy „jarzynowego potwora" oraz stoiska poszczególnych klas z różnymi potrawami i eksponatami z pól, sadów i ogrodów obejmują to widowisko. Integrują szkołę ze środowiskiem, pokazują jak bogata jest nasza ziemia, czym nas obdarza i dlaczego należy traktować ją z szacunkiem. W br. taka impreza odbędzie się już po raz trzynasty. Corocznie towarzyszy jej inne hasło, np. „Od ziarenka do bochenka", „Plon niesiemy plon".
Odwiedzają ją redaktorzy lokalnych gazet, a nawet jedną z imprez z 27 października 2007 r. nagrywała TVP Program III, a relacja pojawiła się z „Panoramie".
14 października 2003 r. z okazji Dnia Edukacji Narodowej nastąpiło otwarcie pracowni komputerowej, jest to nowy etap w życiu szkoły, obecnie bez komputerów w bibliotece czy klasie trudno sobie wyobrazić naukę. Kilka lat szkoła była organizatorem „Przeglądu Jasełek" w gminie. Jasełka i spotkania opłatkowe w grudniu to również tradycja szkoły. 22 grudnia 2004 r. na takim spotkaniu kolędy i pastorałki zaśpiewał chór złożony z nauczycieli, 9 stycznia 2005 r. chór wystąpił również w Gminnym Ośrodku Kultury w Zalewie wspierając akcję WOŚP Jerzego Owsiaka.
W 2008 r. Rada Rodziców wyszła z inicjatywą, by w szkole zorganizować gimnazjum. Głosowanie wśród rodziców wykazało prawie 100% poparcie, kadra nauczycieli była przygotowana, a z powodu zmniejszania się liczby dzieci były też wolne pomieszczenia. I tak rok 2008/09 to pierwszy rok Zespołu Szkół w Dobrzykach z dwiema klasami gimnazjum. Inicjatywa rodziców była słuszna, gimnazjaliści kontynuują naukę w szkołach średnich z dobrymi efektami. W b.r. Zespół Szkół w Dobrzykach rozpoczyna ósmy rok pracy; solidnej, zwykłej, znów kalendarz imprez, wycieczki, imprezy środowiskowe, współpraca z rodzicami...
Jest to inna szkoła niż ta z 1945 r. - z piękną salą gimnastyczną, bogatą biblioteką, pracowniami, wykształconą kadrą nauczycieli, ale zawsze przyjazna uczniom, ich rodzinom, pracownikom. Pewnie dlatego absolwenci wracają tu, by pracować. Do nich należą nauczyciele: Jan Nidzgorski, Witold Lewicki Krystyna Słomiana (Głażewska), Mirosława Kobus (Kosek), Halina Śledzik, Bożena Frańczuk (Rafalska), Agnieszka Śledzik (Helwak), Krystyna Wolak (Gajcy) oraz inni pracownicy szkoły: Bożena Tetkowska (sekretarka) Wacław Truszkowski (konserwator)- Irena Szczur (Jaskulska) - kucharka; Teresa Kosek (Wnukowska), Barbara Nidzgorska Wioletta Grzebieniak (Płatek) - intendentki; Maria Niewiadomska (Zaniewska),' Daniela Niewiadomska (Graczyk), Halina Kmita (Radka), Anna Kulik - sprzątaczki.
A i ci pochodzący z innych miejsc, gdy zaczynają pracę w tej szkole to pozostają w niej na dłużej, a najczęściej do emerytury. To takie przyjazne miejsce.

Halina Śledzik

Notka biograficzna o autorce:

Halina - Weronika śledzik, ur. w Winowie (obecnie Dobrzyki), absolwentka Szkoły Podstawowej w Dobrzykach z 1961 r. Ukończyła Liceum Pedagogiczne oraz Uniwersytet Gdański (geografia).

W zawodzie nauczycielskim przepracowała 43 lata, w tym 41 lat w Szkole Podstawowej w Dobrzykach, ostatni rok - już w Zespole Szkół.
Fotografie zamieszczone w artykule pochodzą z kolekcji autorki.

 

 

  • Dział: Dobrzyki
  • Oceń ten artykuł
    (8 głosów)
  • Czytany: 1044 razy
Czytaj dalej...

Badania architektoniczne kościoła parafialnego w Dobrzykach Wyróżniony

Od Redakcji: Poniższy artykuł Profesor Ewy Łużynieckiej pod tytułem
„Architectural examinations of the parish church in Dobrzyki" ukazał się w nr 1 (29)
czasopisma Architectus w 2011 r. Periodyk Architectus to pismo Wydziału Architektury
Politechniki Wrocławskiej (ISSN 1429-7507, e-ISSN 2084-5227 ul. Bolesława Prusa 53/55;
50-317 Wrocław). Towarzystwo Miłośników Ziemi Zalewskiej uzyskało zgodę Autorki i
Wydawnictwa na przedruk tego artykułu przetłumaczonego na język polski. Uznaliśmy, że
naszych czytelników na pewno zainteresują ciekawe wiadomości na temat architektury
kościoła w Dobrzykach pozyskane przez Autorkę w trakcie architektonicznych badań
naukowych w 2010 r.
Dobrzyki to wieś położona w województwie warmińsko - mazurskim, na terenie
Pojezierza Iławskiego. Niedaleko wsi znajdują się dwa jeziora: Ewingi i Jeziorak i nieco dalej
na południe - Jezioro Płaskie. Kościół p. w. Św. Apostołów Piotra i Pawła położony jest
niedaleko rozwidlenia dróg, prowadzących z Zalewa do Susza. Teren, na którym stoi kościół
jest lokalną wysoczyzną i opada ze wschodu na zachód. Jest otoczony murem zbudowanym z
kamieni polnych. W południowej części muru współcześnie funkcjonują dwa wejścia - jedno
prowadzące od wschodu, drugie od zachodu. Teren na północ od kościoła był
prawdopodobnie początkowo cmentarzem. Obecnie jest tam zieleń parkowa. Ważnym
elementem zagospodarowania terenu jest także budynek parafialny z salami spotkań.

  • Dział: Dobrzyki
  • Oceń ten artykuł
    (1 głos)
  • Czytany: 555 razy
Czytaj dalej...

Immanuel Kant na Ziemi Zalewskiej

W dwusetną rocznicę śmierci
Miasta i domy, podobnie jak instytucje i firmy, znajdują się nie tylko w realnej przestrzeni, ale także duchowej. Tworzą ją związani z nimi ludzie, a także historia samych tych miejsc czy organizacji. Starając się taką historię duchową odtworzyć, można natknąć się na wiele interesujących powiązań i odniesień. Tak jest również w przypadku Zalewa. Asumptem do takich właśnie poszukiwań jest przedwojenna nazwa dróżki Philosophenweg (Ścieżka Filozofów) w północnej części miasta. Spacerując tą ścieżką, można było w ciszy i spokoju oderwać się chociaż na chwilę od codzienności i zastanowić się nad największymi tajemnicami tego świata. Tak jak najpotężniejsze umysły, można było głowić się wtedy nad dylematami zgromadzonymi przez wieki, czy rozwiązywać najtrudniejsze problemy i zagadki. Geneza nazwy i usytuowanie ścieżki mogą dostarczyć, tak jak słynnej „Philosophenweg” w Heildelbergu, bodźców do medytacji. A wszystko to za sprawą trzydziestoletniego młodzieńca, odwiedzającego nasze miasto, który uznany został potem, za jednego z największych filozofów wszechczasów - Immanuela Kanta.

Immanuel Kant urodził się w 1724r., w Królewcu. Jego przodkowie byli pochodzenia szkockiego, a dziadkowie przybyli do Królewca z Gdańska. Najprawdopodobniej około 1746 r. Kant skończył studia. Wkrótce też zmarł jego ojciec i aż do 1754 roku - zmuszony trudną sytuacją materialną - pracował przez 9 lat jako nauczyciel domowy. Najpierw, do 1750r., pracował w hugenockiej kolonii Judtschen (Wesselowka) koło Wystruci. Następnie Kant zatrudniony został przez majora Bernarda Fryderyka von Hülsena, właściciela majątku w Jarnołtowie położonego 6km od Zalewa, gdzie nauczał trzech jego synów. Podaje się różne daty jego pobytu w Jarnołtowie: 1750-1754, 1751-1753 i 1752-1755. Niemniej jest faktem bezspornym, że dla Kanta, o którym mówi się często, iż nie wytknął nosa z Królewca, była to najdalsza podróż (96km) jego życia.
Kilkuletni pobyt w domu Hülsena Kant wykorzystał również dla rozwoju własnej kariery naukowej. Przebywając w oddali od większych ośrodków miejskich, a przede wszystkim z dala od uniwersyteckiego Królewca, przygotowywał w chwilach wolnych swoją dysertację doktorską „O ogniu” (De ignis). W trakcie pisania tej pracy korzystał również z zalewskich księgozbiorów. Fakt kontaktów Kanta, w okresie jego pobytu w Jarnołtowie, ze środowiskiem intelektualnym Zalewa, potwierdza Janusz Jasiński w pracy: „Między Prusami a Polską. Rozprawy i szkice z dziejów Warmii i Mazur w XVIII-XX wieku” (Jasiński J., Między Prusami a Polską. Rozprawy i szkice z dziejów Warmii i Mazur w XVIII-XX wieku, Olsztyn 2003)

kant1 kant2 

                                                   Zalewo, o koło 1750r. Rys. B. Ch. Hermanna

W Zalewie liczącym wówczas około tysiąca mieszkańców, które dzięki zaangażowaniu znakomitego architekta Hindersina oraz wsparciu królewskiemu, podniosło się już prawie z ran zadanych przez klęski żywiołowe, miała wówczas siedzibę Szkoła Prowincjonalna, jedna z trzech w Prusach Wschodnich, kształcąca młodzież do studiów uniwersyteckich. Ale też, właśnie w okresie pobytu Kanta w okolicach Zalewa, miasto utraciło rangę stolicy Pogórza i zlikwidowane zostało tutejsze Konsystorium Pomezańskie. Niemniej panująca wówczas tu atmosfera intelektualna, a także znajdujące się na miejscu księgozbiory szkolne i kościelne skłoniły Kanta do odbycia wypraw do tego najbliższego od Jarnołtowa ośrodka miejskiego. W Zalewie miał on okazję zetknąć się z ciekawymi osobami legitymującymi się uniwersyteckimi dyplomami, przede wszystkim królewieckiej Albertyny. Z uczelnia tą, Kant związany był przez całe swoje życie. Znalezienie więc wspólnego języka i tematów do dysput było ułatwione, tym bardziej, że jego chlebodawca bywał częstym gościem miejscowych oficjałów. Był to jeszcze okres w życiu przyszłego filozofa, ale i zarazem wielkiego dziwaka, nienawidzącego podróżowania, kiedy zmuszony naukowymi potrzebami nie odmawiał udania się na krótką przejażdżkę, do najbliższego miasta. W Jarnołtowie, Zalewie i okolicach zamieszkiwała nieliczna już ludność etnicznie polska. W Zalewie opiekę nad nią, sprawował w tym czasie, diakon Jan Ludwik Madeika. Przyszły filozof miał więc wówczas sposobność zetknięcia się z zagadnieniami narodowościowymi. Z pewnością echa tych kontaktów można znaleźć w późniejszych jego pracach, na przykład w rozprawie „Zum ewigen Frieden" ", w której filozof, kosmopolita, przedstawił swoje poglądy na stosunki między narodami.
W 1755 roku, Kant zdał egzamin magisterski (odpowiednik dzisiejszego doktoratu), a wkrótce potem obronił pracę habilitacyjną. Do końca życia Kant przeszedł wszystkie szczeble uniwersyteckiej kariery, aż po stanowisko rektora Uniwersytetu Królewieckiego. W opinii słuchaczy był znakomitym wykładowcą i wychowawcą. Nigdy się nie ożenił. Opublikowana w 1781r. „Krytyka czystego rozumu” dokonała w filozofii przełomu porównywalnego z kopernikowskim. Swoją teorię moralności zaprezentował w „Krytyce praktycznego rozumu” (1788r.). W jej zakończeniu znalazł się sławny cytat o dwóch rzeczach budzących cześć i podziw – to „niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie” . Wielki myśliciel zmarł w Królewcu, 12 lutego 1804r. Wychowanek Kanta, Jerzy Fryderyk z Jarnołtowa, kształcił się dalej w Królewcu. Posiadał stopień majora i tytuł „dyrektorem krajobrazu” . Po odziedziczeniu posiadłości rodzinnej, zawiesił dobrowolnie w swoich dobrach pańszczyznę i poddaństwo. Zapewne na tę decyzję wywarły też wpływ idee zaszczepione przez jego domowego nauczyciela, Immanuela Kanta [Meller L., Historia Jarnołtowa, cz. I, ( http://strony.wp.pl/wp/maldyty/ ), (17.05.2002).] . Znany był on też z tego, że w 1770r., wybudował w północnej części wsi dwór, który stał się potem bardzo popularnym wzorem dla małych siedzib szlacheckich w Prusach Wschodnich.
Odnotowując związki wielkiego filozofa z Ziemią Zalewską, należy również wspomnieć o pewnych relacjach osobistych. Najbardziej znany uczeń zalewskiej Szkoły Książęcej, Krzysztof Celestyn Mrongowiusz, który ukończył seminarium polskie na Albertynie, był nie tylko studentem Kanta, ale też prowadził z nim potem korespondencję. Swoje uniwersyteckie notatki z wykładów mistrza wydał drukiem, dzięki czemu zachowały się one dla potomności. Natomiast chlubą rodowej biblioteki ostatnich właścicieli Urowa był album z własnoręcznym wpisem filozofa pochodzącym z 1772r. Brzmiał on: Quod petis in te est, ne te quae sinteris extra (To czego pragniesz, leży w tobie, abyś nie szukał tego na zewnątrz) . Była to sentencja Perseusza [D. Freiherr v. d. H. von Neumann-Auer, Auer, w: Saalfeld. Schicksal einer deutschen Stadt in Ostpreussen, Leer 1989, s. 254.].

W 1994 roku staraniem olsztyńskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego na budynku szkoły w Jarnołtowie umieszczono tablicę przypominającą o pobycie wielkiego filozofa w tej wsi.
Obchodząc zatem w tym roku dwusetną rocznicę śmierci Kanta, należy również pamiętać o zalewskim epizodzie tego wielkiego człowieka, którego umieszcza się również wśród prekursorów idei zjednoczonej Europy.

Autor: Kazimierz Skodzki 11.07.2004

Warto odwiedzić też stronę  Jarnołtowo

  • Dział: Dobrzyki
  • Oceń ten artykuł
    (1 głos)
  • Czytany: 208 razy
Czytaj dalej...